|
O AUTORCE ![]() kontakt: balcanicus[at]gmail.com |
Blog > Komentarze do wpisu
Sprawa Radovana Karadžicia - monitor cz. 1
Temat mało weekendowy, ale dziś mam czas by się nim zająć - otóż, jak wiedzą czytelnicy tego bloga dużą wagę przykładam do rozliczania zbrodni wojennych popełnionych na Bałkanacha w latach 90. Pośród procesów toczących się przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym ds. Zbrodni w b. Jugosławii (ICTY) i w krajach bałańskich, a dotyczących okarżonych o ludobójstwo i zbrodnie wojenne nie ma dla mnie spraw ważnych i mniej ważnych. Ale są oczywiście bardziej i mniej medialne. Zbieg różnych mało szczęśliwych okoliczności sprawił, że do tej pory nie pisałam tu o sprawie Radovana Karadžicia. Zdecydowanie najbardziej głośnej ze wszystkich obecnie prowadzonych. Stało się tak nie na skutek zaniedbania, czy politycznego wyboru, lecz dlatego, że gdy 21 lipca 2008 urodzony w Czarnogórze Serb został złapany po latach ukrywania się, ja żyłam wtedy zupełnie inną sprawą - rehabilitacją mojego taty, który bardzo ciężko zachorował.
Jedno z najlepszych zdjęć zrobionych po zatrzymaniu Karadżicia - kibice Partizana Beograd 23 lipca 2008 na meczu z Olympique Lyonnais wymachują wielką flagą z jego podobizną, fot. Ivan Milutinović/REUTERS Z tatą już jednak lepiej, więc czas zacząć przyglądać się haskim losom Karadžicia, przywódcy bośniackich Serbów w czasie wojny z lat 1991-95. Będę to robić regularnie, co jakiś czas publikując kolejny odcienek "monitora". Zatem dziś część pierwsza. JEST NOWY AKT OSKARŻENIA Zaczynam opisywać sprawę Karadžicia właśnie teraz, bo w ostatni poniedziałek, 16 lutego, trybunał ONZ w Hadze zaakceptował przedstawiony przez prokuraturę nowy akt oskarżenia. Podobnie jak poprzedni, nowy, przyygotowywany przez ostatnie 7 miesięcy, zawiera tę samą liczbę zarzutów - 11, ale ogranicza liczbę miejsc, w których zbrodnie miały zostać popełnione. Zabieg jest celowy, by proces toczył się szybciej. Trybunał ONZ ds. Zbrodni w b.Jugosławii powołany w maju 1993 ma mandat tylko do 2010 roku, a jego dalsza przyszłość nie jest pewna. Trzeba więc liczyć się z czasem. Zwłaszcza, że Rosja nie chce by międzynarodowy sąd dalej istniał i będzie zabiegać o to, by tak się stało. Jednocześnie w nowym akcie oskarżenia przeciwko Karadžiciowi pozostały wszystkie najcięższe zarzuty, w tym przestępstwa przeciwko ludzkości, morderstwa, deportacje, zabijanie ludności cywilnej, branie zakładników. Mimo zaakceptowania prokuratorskich zarzutów - co jest formalną koniecznością, by proces się zaczął - nie wiadomo, kiedy sprawa ruszy z miejsca, a przywódca bośniackich Serbów, oksarżony m.in. o organizację mordu w Srebrenicy, zostanie przesłuchany. Trybunał - na skutek błędu oskarżenia - nie dostał bowiem dowodów w sprawie jednego z zarzutów, który miał być dodany do aktu. Sędziowie odrzucili więc go, ale prokuratura poprosiła o dodatkowy czas na dostarczenie dowodów. Tak też się stanie, a dopiero po przedstawieniu dowodów zostanie wyznaczony termin, w którym Karadžić będzie mógł odnieść się do nowego aktu oskarżenia. Musi się przyznać, lub powiedzieć, że jest niewinny. Najpiewniej jednak po raz kolejny nie zrobi nic, kwestjonując legalność sądu w Hadze. Wówczas sędzia trybunału w zatępstwie Karadžicia złoży wniosek o domniemanej niewinności oskarżonego. Dopiero wówczas proces będzie mógł się zacząć. Realnie patrząc te pozornie drobne formalne zawirowania oznaczają znów kilka tygodni w plecy. A tu możecie posłuchać co mówiłam w radiu TOK FM o sprawie Karadżicia tuż po jego złapaniu. Właściwie mimo upływu 7 miesięcy nic się zmieniło... sobota, 21 lutego 2009, skieterska
TrackBack
|