Bałkański blog Agnieszki Skieterskiej, pisany od 2007 :: And all that will be left are the stories we have told
Blog > Komentarze do wpisu
Kosowo i Mt. Everest

Nie przepadam za celebrowaniem rocznic, ale dziś wypadają dwie ważne dla mnie więc nie da się ich pominąć :) 

Dwa lata temu, 17 lutego 2008, razem z tysiącami kosowskich Albańczyków, przyglądałam się narodzinom nowego kraju - Kosowa. Wbrew obawom wielu wszystko odbyło się w pokojowej atmosferze i uważam to za największy sukces kosowskich Albańczyków i kosowskich Serbów. 

W zeszłym roku pisałam jak  oceniam niepodległość i nic się w mojej ocenie nie zmieniło, więc dziś zamieszczam tylko kilka zdjęć z Kosowa. Zdjęcia, które publikowałam w ubiegłym roku możecie zobaczyć tu.

Mitrowica, dwa dni przed - 15.02.2008, fot.A.Skieterska

Prisztina - dzień przed 16.02.2008

Prisztina, dzieciaki w "niepodległościowych" koszulkach - dzień przed 16.02.2008


Prisztina 17.02.2008 - napis Newborn, każdy chciał się na nim podpisać. Napis stoi do dziś.


Prisztina 17.02.2008

A druga ważna rocznica? Nie ma związku z Bałkanami, ale za to z górami, które są dla mnie nie mniej ważne. 30 lat temu polscy himalaiści Krzysztof Wielicki i Leszek Cichy stanęli na szczycie Mt. Everestu. Było to pierwsze w historii ludzkości zimowe wejście na ośmiotysięcznik. Do tej pory z 14 najwyższych szczytów świata tylko siedem zostało zdobytych zimą i na wszystkich w tym najtrudniejszym sezonie pierwsi stawali Polacy. 

Mt.Everest (8848 m n.p.m.)

Jeśli ktoś nie wie jaka jest różnica między zdobywaniem szczytów zimą, a latem to jest mniej więcej taka jak między jazdą po autostradzie, a rajdem Dakar. Zresztą liczby mówią same za siebie - latem na szczycie Everestu było już ponad 3500 osób, zimą zaledwie siedem.

Krzysztof Wielicki i Leszek Cichy po zimowym zdobyciu Mt.Everestu. Na zdjęciu widoczne polskie kurtki puchowe, w czasach komuny jeden z nielicznych towarów, który polskie wyprawy mogły sprzedać zachodnim ekipom lub miejscowym. "Puchówki" z PL w Nepalu są legendarne do dziś. W czasie zeszłorcznego pobytu pytano nas, czy nie mamy ich na sprzedaż :)

Nasza ekstremalna kolekcja zimowych wejść na osmiotysięczniki po 20 letniej przerwie po raz ostatni powiększyła się dzięki Piotrowi Morawskiemu, który wspólnie z Włochem Simone Moro stanął na szczycie Shishy Pangmy (8027 m n.p.m.) 14 stycznia 2005 roku. Piotr, którego miałam przyjemność poznać, zginął niestety 8 kwietnia 2009 roku, w czasie wspinaczki na Dhaulagiri. Miał 32 lata. Zdjęcie, które widzicie po lewej stronie zrobiłam tuż przed jego pierwszą wielką wyprawą zimową, na K2 w 2002 roku. Kierownikiem był wtedy właśnie Wielicki. Morawski pojechał na K2 jako rezerwowy. "Rezerwowi" okazali się na tym wyjeździe jednak najmocniejsi, a Piotrek razem z Denisem Urubko weszli wtedy najwyżej, na  7650 m n.p.m. Ich zimowy rekord wysokości na K2 wciąż nie został pobity. Dla Piotra był to początek niezwykle intensywnej i pełnej sukcesów, choć niesprawiedliwie krótkiej przygody z największymi górami świata.

środa, 17 lutego 2010, skieterska

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:

"Oko na Bałkany" na ekranie
Przegląd filmowy Oko na Bałkany