Bałkański blog Agnieszki Skieterskiej, pisany od 2007 :: And all that will be left are the stories we have told
Blog > Komentarze do wpisu
Kosowo niepodległe od czterech lat
Siedemnasty lutego 2008 roku w Prisztinie był diablenie zimny i bardzo pracowity dla mnie. Jako korespondentka "Gazety Wyborczej" relacjonowałam wtedy ogłoszenie niepodległości przez niespełna dwumilionowe Kosowo. Cieszę się, że mogłam być wtedy na Bałkanach, bo był to jeden z tych momentów, w których historia działa się na moich oczach.


Prisztina na dzień przed ogłoszeniem niepodległości, noc z 16 na 17 lutego 2008, fot. A.Skieterska

Nie będę dziś szczegółowo opisywać sytuacji w Kosowie, bo robię to przez ostatnie lata regularnie. Mówiąc najkrócej - mimo różnych incydentów, do których dochodzi zwłaszcza na północy Kosowa, gdzie mieszka mniejszość serbska, ale także zawieruch i skandali na zdomnowanej przez Albańczyków głównej scenie politycznej - bilans tych czterech lat oceniam pozytywnie.

Co w poprzednich latach pisałam na "Oku" o kosowskiej niepodległości  możecie przeczytać  m.in. tu:
2010 - druga rocznica
2009 - pierwsza rocznica i jeszcze bilans tu


Radość kosowskich Albańczyków w nocy z 16 na 17 lutego 2008, fot.A.Skieterska

Newsy, choć dziennikarzowi dają dużo adrenaliny, są jednak ulotne. Na szczęście przy okazji pobytów w Kosowie udało się też napisać kilka reportaży, które wciąż są akutalne, choćby ten: "Dla Myvedete wojna się nie skończyła", a tu wersja po angielsku "For Myvedete the war is still not over".

Wiele z tych tekstów nie powstałoby, gdyby nie moja tłumaczaka, a dziś moja przyjaciółka Albana. Faleminderit!

Na koniec muzyczne odkrycie wyjazdu sprzed czterech lat - zespół Jericho z Prisztiny i singiel z drugiej przygotowywanej przez niego płyty:

piątek, 17 lutego 2012, skieterska

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: 1040 ., *.dynamic.sbb.rs
2012/02/18 14:39:30
eh ziemie odzyskane... teraz czekamy aż historia zatoczy koło tak jak to ma w zwyczaju...
i Kosowo będzie znowu Serbskie...
-
Gość: pf, *.play-internet.pl
2012/02/22 10:05:47
Nie widzę jakoś tych pozytywów.
Na fali euforii powstało coś, co nawet mając dużą dozę sympatii dla (właśnie nie wiem - Muzułmanów, Albańczyków, Kosowarów?) i jednocześnie sporą dozę niechęci do Serbów, trudno nazwać Państwem.
Gdzie są Ci wszyscy entuzjaści tego tworu? W jaki sposób polepszyło to sytuację kogokolwiek w tym rejonie? Czy w tym tunelu jest jakieś światełko?


-
Gość: Kosowo to Serbia, *.adsl.inetia.pl
2012/02/22 19:53:57
bandyckie "państwo" z jankeskiego nadania
-
2012/02/23 22:44:52
@pf: co do określenia mieszkańców Kosowa, to ja zawsze używam sformułowań "kosowscy Albańczycy" i "kosowscy Serbowie", z różnych względów są one najbardziej precyzyjne. Nie wszyscy mieszkańcy Kosowa to muzułmanie, nawet nie wszyscy Albańczycy wyznają tę religję. Zresztą patrząc kilka wieków wstecz Albańczcy częściej byli katolikami niż muzułmanami, zmieniło się to dopiero w czasach otomańskich. Określenie "Kosowar", stosowane w zachodnich mediach, choć doczekało się w Kosowie swojej własnej ideologii (są książki o tym, czy Kosowarzy istnieją i kim ew. są), też jest moim zdaniem zbyt mało precyzyjne. Trochę jak
"Miołdawianin", czyli niby kto? Mołdawski Rumun, czy może zrusyfikowany obywatel Mołdawii?
Co do pozytywów i negatywów niepodległości Kosowa, to dyskusja przypomina spory np. miłośników aparatów Canon i Nikon - mogą rozmawiać dowolnie długo, ale na koniec i tak każdy z nich będzie uważał, że jego aparta jest lepszy :) Podobnie jest z odpowiedzią na pytanie czy niepodległość Kosowa polepszyła sytuację w regionie. Moim zdaniem jej nie pogorszyła, a to już duży sukces.
-
2012/02/23 22:52:21
@Kosowo to Serbia: będę wdzięczna za używanie mocnych określeń pod własnym nazwiskiem, to zawsze uwiarygadnia dyskutantów.
-
Gość: pf, *.play-internet.pl
2012/02/24 09:39:07
Cóż, dla mnie to szukanie na siłę Narodu ii Państwa tam gdzie go nie ma.
Jestem kryptoserbem i nie ukrywam tego. Ale staram się patrzeć na to w miarę obiektywnie. Bilans na dzisiaj: z jednej strony mamy twór państwopodobny, z drugiej najbardziej sfrustrowany naród w Europie.
Jak słyszę głos z Belgradu: albo zaczynamy proces członkostwa w UE albo stawiamy rosyjskie bazy to sobie myślę: Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało.........
Realpolitik powinna kazać nam zastanowić się co wolimy: Serbię w UE czy czarną dziurę w tym miejscu?
Co do określenia "bandyckie państwo"; może to nie Wersal, ale w świetle dokonań "tamtejszej klasy politycznej" coś w tym niestety jest....
-
Gość: BeHar, 78.9.31.*
2012/02/25 10:32:05
@pf - to ciekawe, bo nawet wielu Serbów by się z Tobą nie zgodziło... :), jedynymi Serbami, którzy naprawdę mają w tej sytuacji przechlapane są kosowscy Serbowie, którzy są de facto zakładnikami Serbii w Kosowie.
A machać transparentem z napisem Kosovo je Srbija jak widać niedługo będą wyłącznie "kryptoserbowie" :)
-
Gość: pf, *.warszawa.vectranet.pl
2012/02/25 12:59:28
Problemu demografii w tym rejonie już nie da się przeskoczyć.
Dlatego trzeba przesiedlić te resztki, zbudować tam kordon sanitarny, skuć freski i wywieźć do muzeum. Popatrzeć w tym kierunku, powiedzieć "szkoda" i wejść za tę cenę do UE.
-
Gość: BeHar, 78.9.31.*
2012/02/25 13:45:20
ja tez uwazam ze dla serbii kierunek jest jeden - przyszlosc, w tym wypadku eu, i wiem, ze tak wlasnie mysli wielu serbow, i dlatego smiesza mnie hasla o wiecznie serbskim kosowie jakie slychac ze strony roznego rodzaju ''przyjaciol serbow'' (tez mam ogromny sentyment do serbii;) i deprecjonowanie kosowa jako panstwa (kosowo nie wroci do serbii, klamka zapadla, gotovo je.. :), bo moze sie okazac ze ci "przyjaciele" machaja tymi serbskimi flagami, a Serbowie z Albanczykami juz sa duzo dalej ... Oby:)

z tym przesiedleniem (?!) i skuwaniem fresków sie nie zgadzam, chyba nie o to chodzi...
-
2012/02/25 19:04:04
Ktoś dobrze powiedział, "państwo z jankeskiego nadania".
Miałem przyjemność posłuchać pana generała Tomasza Bąka kilka dni temu, który był w Kosowie prawie rok z naszym kontyngentem. Od momentu wkroczenia wojsk zachodnich i powrotu albańskich uchodźców to Serbów tam żyjących trzeba chronić przed bandyckimi zamachami, a rozbrojenie i rozparcelowanie UCK to fikcja. Większość bojowników i broni znajduje się w górach, gdzie tworzy się grunt pod działalność terrorystyczną.
Serbskie gospodarstwa zadbane, czyste, a albańskie tereny wyglądają jak śmietnisko
Widać kto jest bardziej przywiązany do tej ziemi...
To sztuczne państewko to wylęgarnia terrorystów, szmugiel bronią, narkotykami, idealny przyczółek dla bandyckiego półświatka Europy, jakim zresztą jest już Albania.
Poza tym dla informacji niewtajemniczonych to sztucznie podtrzymywane przy życiu państewko jest nieuznawane przez większość państw na świecie i jeszcze długo tak pozostanie, uznało je raptem kilka państw w Afryce, połowa w Ameryce Pd. trochę Azj. Rosja, Chiny, Słowacja, Hiszpania to tylko niektóre bardziej dające do myślenia przykłady nie uznające Kosowa. Jak więc społeczność międzynarodowa wyobraża sobie Kosowianina przekraczającego te granice ze swoim paszportem, dla nich taki człowiek po prostu nie istnieje!!! Nie mówię już o organizacjach międzynarodowych, w których to państwo nie będzie miało możności zaistnieć.
Zamiast sztucznie utrzymywać za pomocą miliardów unijnych ten śmieszny twór, ktoś powinien pomyśleć 13 lat temu. Zamiast kijem zaganiać serbskie władze można było marchewką; wystarczyło wspomóc opozycję tymi pieniędzmi dużo wcześniej i zaproponować Serbii zbliżenie z zachodem od razu po wojnie w Bośni.
niestety mimo, że następuje zbliżenie z zachodem to nawet teraz Serbowie tak się wypowiadają o NATO jak się wypowiadają, a w Belgradzie kilka zniszczonych budynków stoi i będzie stało jeszcze wiele lat nieodremontowanych jako pamiątki po NATO. My też przez 45 lat nie wybieraliśmy sobie polityków i generałów, a niestety winę za Milosevica, Mladica i innych kryminałów ponieśli zwykli Serbowie, którzy w mojej opinii są jednym z najbardziej otwartych i gościnnych narodów w tej części Europy...
-
Gość: , *.dynamic.sbb.rs
2012/02/25 23:02:35
W żadnym wypadku nie zgodzę się, że jedynym właściwym wyjściem dla Serbii jest EU. To będzie katastrofa dla Serbii i takie rozwiązanie popierają jedynie zagubieni i zmanipulowani wyznawcy Borysa Tadića, który jest wyznawcą eh sami wiecie... Najbliższe wybory będą barrrdzo ciekawe... Czekamy na wynik Dveri.
-
Gość: BeHar, 78.9.31.*
2012/02/26 11:46:16
Ależ oczywiście, że Serbia nie musi wchodzic do Unii, żadne państwo nie ma takiego obowiązku... Jesli "antytadiciowska" opozycja ma pomysł na funkcjonowanie Serbii (z korzyscia dla swych obywateli rzecz jasna) poza nią bedac w stosunku do niej rownorzednym partnerem a nie petentem, powinna to jak najszybciej opatentować:). Szczerze zycze powodzenia!:)

Co do tego, ze zwykli ludzie najczesciej niesprawiedliwie placa najwyzsza cene za poczynania swoich politykow - absolutna zgoda. Jak i do tego, ze Serbowie sa bardzo fajni i gocinni, podobnie jak Albanczycy, Bosniacy, Chorwaci, i Polacy oczywiscie:), jednoczesnie modląc sie w duchu, zeby sąsiadowi zdechla krowa:)
-
2012/02/26 12:57:25
@pf (2012/02/24): Z "szukaniem narodów na siłę", to bym uważała. W historii takie słowa wiele razy już padały, także w odniesieniu do Polski. Warto o tym pamiętać. Prawda jest taka, że Serbia jest teraz najbardziej uboga od ok. 40 lat. Bezrobocie 23%, do tego wielka grupa ludzi, którzy wegetują za marne dinary, a pamiętają titowskie, w miarę bogate czasy. Dla UE to powinien być sygbnał alarmowy i przynajmniej dla części krajów jest, choć niestety nie dla większości. Trzeba też jednak pamiętać co, a może raczej kto do tego doprowadził... Bynajmniej nie byli to kosmici, lecz sympatycy Miloszevicia. Aby nie było zbyt prosto jego następcy też nie są bez winy. Demokraci ponieśli wielke porażek w ostatnich latach, ai majowe wybory prezydenckie będą znacznie trudniejsze do wygrania niż te z 2008 roku. Nikolić ma bardzo duże szanse.
Co co bandyckiego państwa, to w dyskusji wiele chwytów jest dozwolonych, ale cenię odważnych dyskutantów, a nie tych, którzy są bardzo odważni ale jedynie anonimowo :)
A klasa polityczna? Coż, zarówno kosowska, jak i serbska, chorwacka, polska czy niemiecka pozostawia wiele do życznia...
-
2012/02/26 13:02:50
@BeHar (2012/02/25): Pełna zgoda, co więcej wielu kosowskich Serbów, którzy w od 1999 roku mieszkali w Serbii w prowizorycznych obozach czy ośrodkach dla uchodźców, chciało już aby przyszłość Kosowa się wyjaśniła, bo oznaczało to tyle, że władze w Belgradzie będą musiały dać im mieszkania w Serbii, a nie mówić, że już niedługo Kosowo wróci do Serbii, a wy do swoich domów. Wiem to ze swoich rozmów z mieszkańcami takich ośrodków. Sami kosowscy Serbowie też coraz częściej chcą się dogadywać z kosowskimi Albańczykami, bo wolą współdecydować o swoich władzach samorządowych niż je bojkotować. Trochę o tym pisałam np. tu: wyborcza.pl/1,86718,7255214,Kosowo_testuje_demokracje.html
-
2012/02/26 13:06:57
@akkerbrygge: Aby być mniej podatnym na puste frazesy i propagandę obu stron, polecam wyjazd na Bałkany i przynajmniej kilka godzin rozmów z kosowskimi Serbami i kosowskimi Albańczykami. Wówczas będzie łatwiej dyskutować.
-
Gość: pf, *.play-internet.pl
2012/02/27 10:26:28
Jak też jak słyszę słowo "naród" to chwytam się za kieszeń i sprawdzam czy mam portfel... ;-)
To jest taki kij który ma jednak dwa końce: można nim lać innych po krzyżu - a może też być zwornikiem dla grupy ludzi, którzy organizują się po to żeby im się żyło lepiej.
Ja w Kosovie tego nie widzę - dla mnie to miejsce i tamtejsi ludzie jako całość nie mają cech Państwa. Jest tylko zaklinana rzeczywistość.
Z całym szacunkiem, ale porównywanie "osiągnięć" polskiej czy niemieckiej klasy politycznej z "działalnością" p. Hashima Thaçi jest trochę nie na miejscu....
Co do Serbii, ja to widzę trochę inaczej - ten kraj mimo wszystko jakoś "kula się" do przodu. Patrzę na ich przyszłość z optymizmem.
-
2012/02/27 12:43:22
@skietereska: Niestety nie są to puste frazesy ale rzeczywistość, smutna bo smutna ale prawdziwa. Tak samo jak Kosowscy Serbowie byli podatni na propagandę rządzących przez wiele lat, tak samo Kosowscy Albańczycy przez ostatnie lata. Tylko, że Europa i USA ostudziła zapędy Serbów przy pomocy rakiet z zubożonym uranem (co notabene odbiło się na całym Kosowie, bez względu na przynależność etniczną). Niestety dyskryminacja i prześladowania Kosowskich Serbów odbywała się przy cichym przyzwoleniem zachodu.
Powiedzenie, że "Bałkany produkują więcej historii, niż są w stanie skonsumować" jest ciągle aktualne.
Staram się oddzielić tutaj podejście czysto emocjonalne od geopolitycznych uwarunkowań, które są nieubłagane. Osobiście mam dobre zdanie o większości mieszkających tam narodów, gdyż miałem okazje je poznać na ich rodzimych ziemiach.
Paru politologów zaraz po rozpoczęciu całego procesu rozpadu Yu miało kilka dobrych pomysłów aby stworzyć całkowicie (lub prawie) czyste etniczne państwa, a powtórna integracja dokonałaby się sama i to szybciej niż sądzimy. Teraz prawdopodobnie mielibyśmy tam Unię Bałkańską albo przynajmniej całkiem przyzwoicie działający region współpracy gospodarczej gdzie nikt nie życzyłby sąsiadowi aby to jego krowa padła...
-
Gość: BeHar, 78.9.31.*
2012/02/27 12:47:41
przepraszam ale utozsamianie pojecia panstwa z pojeciem narodu to archaizm przynajmniej (na tym wlasnie polega np. problem BiH), panstwo tworza obywatele, których narodowosc powinna byc kwestia drugorzedna.
W wypadku o ktorym mowimy panstwo to Republika Kosowa, narody w niej mieszkajace to Albańczycy, Serbowie (i nie tylko:), a obywatele tego panstwa to Kosowianie (tak chyba jest najpoprawniej po polsku). Gdzie tu problem?
-
2012/02/27 13:54:51
BiH to najlepszy przykład, że państwo jest utożsamiane właśnie z narodem. Państwo, składające się z trzech głównych narodowości: Serbów, Chorwatów i Boszniaków (obywatele wyznający Islam). Każda narodowość ma inne dążenia, Chorwaci chcą większej autonomii, Serbowie niezależności, a Boszniacy centralizacji władzy. Nigdy nie dojdzie tam do konsensusu i jak tylko przyjdzie taki dzień, że OHR zakończy swoje urzędowanie to kraj znowu znajdzie się nad przepaścią.
Kraj ma 13 konstytucji, jeden statut, 3 prezydentów, tyle parlamentów i rządów ile kantonów. Wszystkie instytucje ogólnokrajowe mają liczbę członków podzielną przez 3, a w najwyższym sądzie konstytucyjnym jest 3 obcokrajowców.
Wszystko to opłaca zachód, po to żeby Ci ludzie nie robili sobie krzywdy.
Już od lat tworzą się propozycje aby Republikę Serbską zasymilować z Serbią, z regionu zamieszkanego przez Muzułmanów stworzyć odrębną właśnie Bośnię, a zachodnie rejony przyłączyć do Chorwacji. Może właśnie taki podział na państwa etniczne stworzyłby podwaliny pod normalizację stosunków w tym regionie???
Tutaj kolejny przykład: Słoweńcy są praktycznie jednolitym etnicznie państwem, po ogłoszeniu niepodległości wszyscy ex Jugosławianie żyjący tam, a pochodzący z innych republik zyskali statut...gości, turystów(jakkolwiek to nazwać), przebywających tam czasowo. Większość uchodźców ma tam bardzo ograniczone prawa, a o Słoweński paszport bardzo im ciężko.
Na ulicach Ljubljany wieczorami często słychać wobec imigrantów słowo "čefuri", co jest cholernie obraźliwe i oznacza w wolnym tłumaczeniu tyle co "czarnuch".
Człowiek z zewnątrz (Polak) raczej nie jest w stanie racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego np końcówka nazwiska mówiąca na Bałkanach często z jakiej narodowości się pochodzi potrafi stworzyć olbrzymie problemy z poszukiwaniem pracy, czy problemy dzieci z rówieśnikami w szkole (niestety dzieje się to w 2012r. w Unii Europejskiej).
8 na 10 imigrantów zapytanych o to kim są odpowie właśnie, że Bośniakami, Serbami, czy Kosowianami, a nie Słoweńcami, że są tutaj tylko bo nie mają wyjścia, a ich dom jest tam...(wiem to z autopsji, gdyż pisałem pewną pracę na ten temat).
-
Gość: pf, *.play-internet.pl
2012/02/27 14:36:39
"przepraszam, ale utożsamianie pojęcia państwa z pojęciem narodu to archaizm.... państwo tworzą obywatele, których narodowość powinna być kwestią drugorzędną"

Mało nie spadłem z krzesła...
Behar - to ja przepraszam Ciebie, ale właśnie czytam biografię Tity autorstwa niejakiego Pero Simica i trudno nie znaleźć analogii.... Jak chcesz po dwóch wojnach domowych zaszczepić takie myślenie? Wybacz, ale to mrzonki....
-
Gość: BeHar, 78.9.31.*
2012/02/27 15:57:29
@pf - przepraszam za ewentualne obrazenia powstale w wyniku upadku z krzesla:), ale powtorze - utozsamianie panstwa z narodem jest archaiczne...
@akkerbrygge - przyłączenie Republiki Serbskiej do Serbii, Hercegowiny do Chorwacji itd... to sa dopiero mrzonki :) (na szczescie:)

-
Gość: BeHar, 78.9.31.*
2012/02/27 16:07:00
"anachroniczne" oczywiście (juz mi sie w głowei kreci, ech, co te Bałkany robią z człowiekiem...:)
-
2012/02/27 17:05:31
Niestety kolego narodowość na Bałkanach to kwestia pierwszoplanowa i pewnie długo tak jeszcze pozostanie. Co tu daleko patrzeć, Hiszpania nie uznaje Kosowa, gdyż sama ma problemy z Krajem Basków. Polska przedwojenna też była multietniczna i niestety przez całe Dwudziestolecie były problemy na Kresach.
Jeśli chodzi o kwestię podziału Bośni, to kraj ten się trzyma kupy tylko dzięki panu OHR, który oprócz zmiany konstytucji może wszystko w tym kraju i trzyma w ryzach wszystkie trzy frakcje.
Dla mnie utrzymywanie sztucznego tworu przez następne 20 lat nie ma do końca sensu, prawdopodobnie szybciej wybudują w Polsce wszystkie autostrady i drogi ekspresowe niż tam się unormalizuje:)
-
Gość: BeHar, 78.9.31.*
2012/02/27 18:54:39
1.sprostowanie - nie kolego, tylko kolezanko, jesli juz:)
2. znjadź panstwo, ktore nie jest sztucznym tworem :)

-
2012/02/27 20:14:47
Przepraszam więc koleżanko, za kolegę. BiH to wybitnie nienaturalny wytwór. Nawet konstytucja (napisana przez amerykanów) figuruje w kolejności jako 4 załącznik do porozumienia z Dayton i to jeszcze tylko po angielsku - języku, którego nie zna 80-90% obywateli. Nie będę wymieniał więcej przykładów, na zadziwiający status tego państwa, gdyż rzecz w artykule jest o Kosowie, któremu nie wróżę (obym się mylił) samodzielnej i bezkonfliktowej przyszłości w następnym dwudziestoleciu.
-
Gość: BeHar, 78.9.31.*
2012/02/27 22:00:48
tu znajdziesz Konstytucje BiH (Aneks nr 4 do porozumienia z Dayton) - w lokalnym języku:)
www.ccbh.ba/public/down/USTAV_BOSNE_I_HERCEGOVINE_bos.pdf

poniewaz wpis faktycznie dotyczy Kosowa więc tymczasem, nie zgadzajac sie z Twoją opinia, pozdrawiam :)
-
2012/02/27 23:17:46
Przepraszam, za nieścisłość - moja wina. Mówiąc o Konstytucji miałem na myśli najwyższy dokument państwowy, którym wszędzie na świecie jest Konstytucja. W BiH takowym jest tekst porozumienia z Dayton, a Konstytucja BiH jest tak jak już oboje wspomnieliśmy dopiero(!!!) czwartym załącznikiem do tego dokumentu.
Właśnie porozumienie z Dayton oficjalnie istnieje w j. angielskim, a wszystkie tłumaczenia są tylko nieoficjalnymi wersjami. Tutaj również zakończę moje wywody na temat BiH i również pozdrawiam:)
-
Gość: pf, *.play-internet.pl
2012/02/28 10:04:17
Behar. Być może takie postrzeganie relacji naród-państwo jest jednocześnie archaiczne i anachroniczne. Pewnie są Państwa na tej ziemi, gdzie ludzie czują się tylko obywatelami, a nie narodem. Ja takich nie znam.
Ale rozmawiamy/piszemy tutaj o Kosowie i okolicy. Czynnik narodowościowy jest tam pierwszym i często jedynym przez jaki postrzega się drugiego człowieka. Większość ludzi musi tylko Ciebie nazwać (Serb, Albańczyk, Bośniak, Kosowar etc. albo dowolne połączenia tych słów) i już wie wszystko. Nie tylko kim jesteś, ale też jaki jesteś.

-
Gość: BeHar, 78.9.31.*
2012/02/28 10:27:52
a tu mozna znaleźć oficjalny, cały, tekst porozumienia z Dayton w językach lokalnych:)www.law.kuleuven.be/web/itl/CRPC_Bosnia/CRPC/new/hr/html/laws/DPA/general.htm
pozdrawiam:)
-
2012/02/28 11:14:37
Nie jest to urzędowe oficjalne tłumaczenie jak już wspominałem, takich wersji jest wiele. Jednak we wszystkich sprawach na wysokim szczeblu dalej bierze się pod uwagę wersję angielską.
Polecam najnowsze i najbardziej rzetelne sprawozdanie na temat obecnej sytuacji w BiH:

www.nowapolitologia.pl/sites/default/files/articles/bosnia-i-hercegowina-panstwo-w-stanie-zawieszenia-979.pdf
-
Gość: BeHar, 78.9.31.*
2012/02/28 13:01:08
a tu angielski tekst, który bez trudu mozna porównac z bosniackim :)

www.ohr.int/dpa/default.asp?content_id=368
no chyba, ze on tez nie jest oficjalny...:)
-
2012/02/29 21:45:59
Wyjaśniam jeszcze raz, niestety widzę, że koleżanka BeHar, "jak nie zobaczy to nie uwierzy":)

Owszem, można znaleźć na stronach różnych organów władzy wersje tekstu
konstytucji w językach miejscowych, ale nie mają one statusu oficjalnych.
Wynika to z tego, iż strony nie wywiązały się z podjętych w Paryżu (gdzie
ostatecznie podpisano porozumienie pokojowe) zobowiązań o charakterze
formalnym. Otóż ani władze w Belgradzie, ani w Zagrzebiu, ani nawet w
Sarajewie, nie opracowały i nie przesłały depozytariuszowi porozumienia,
czyli rządowi francuskiemu, służbowego tłumaczenia na własne języki tekstu
porozumienia pokojowego. Skutek jest taki, że oficjalnie istnieje jedynie
angielska wersja umowy, co jest o tyle zaskakujące, że w art. XI
porozumienia wprost znajduje się stwierdzenie, że zostało ono sporządzone
i podpisane w językach bośniackim, chorwackim, serbskim i angielskim. Tym
samym w użyciu znajdują się różne, nieoficjalne wersje tłumaczenia, a w
razie jakichkolwiek wątpliwości trzeba odwołać się do wersji angielskiej.
Zresztą o przewadze wersji angielskiej może świadczyć również to, że
instytucję OHR stworzono m.in. jako najważniejszego "interpretatora"
postanowień zawartych w Dayton, w tym także tekstu konstytucji, a nie
każdy z OHR zna(ł) języki miejscowe.

Mam nadzieję, że rozwiałem wątpliwości.
-
Gość: BeHar, 78.9.31.*
2012/03/01 20:23:14
Ale ja pacze, pacze i nadal nie widze w czym problem...:) ?

1.Zarówno Zagrzeb jak i Belgrad już dawno temu przedłozyly rzadowi Francji przekłady Porozumienia na chorwacki i serbski; nie zrobiło tego Sarajewo;
2.Istnieje sluzbowo opracowany przeklad bosniacki z 2006 roku Ministerstwa Sprawiedliwości BiH (czy ministerstwo to instytucja niesłuzbowa:)? nie był on uwierzytelniony przez Radę Ministrów BiH (nie zawieral pozostalych wersji jezykowych), więc z formalnego punktu widzenia nie ma statusu dokumentu oficjalnego (choc jest identyczny z angielskim).
- istnieją rozne przeklady ale w jakim sensie rozne, bo wszystkie znane mi przeklady dostepne w necie sa identyczne..:)
3.Na zlecenie premiera Dodika w 2010 zrobiono sluzbowe 3 wersje jezykowe przekladu, na podstawie uwierzytelnionej kopii oryginalu porozumienia, jaką otrzymala Republika Serbska; Parlament BiH odrzucił propozycje dyskusji i ich uwierzytelnienia, i prawdopodobnie nie zrobi tego az do reformy samej konstytucji.
4.A jak Bosniacy wyslą do paryza sluzbowy przeklad to to cos zmieni w Bosni? Nic. Bo jest to kwesia wylacznie formalna i tak naprawde podnoszenie braku pieczatki na przekladzie do rangi najwiekszego problemu BiH to jest zbedne dramatyzowanie, bo nie jest problemem fakt, ze przekladu\ów nie ma w Paryzu, i czy on się nazywa oficjalny czy nie, problemem są same postanowienia z Dayton, zwlaszcza Aneksu 4. Tej konstytucji nie powinno się uwierzytelniac tylko zmienic. Amen:)
-
2012/03/01 21:30:21
Zgadzam się całkowicie, że pieczątka na dokumencie nie zmienia nic w BiH i wszelkie kosmetyczne poprawki kompletnie do niczego nie prowadzą.

Dodatkowo zgadzam się z opinią polityków i rządzących wszystkich trzech nacji, że tak naprawdę państwem zarządza urzędnik OHR, a często jest to "trzeciorzędny polityk, z drugorzędnego kraju".
Serb Nikola Špiric powiedział kiedyś: Jeśli wspólnota międzynarodowa zawsze będzie popierała Wysokiego Przedstawiciela, a nie instytucje Bośni i Hercegowiny, to nie ma najmniejszego znaczenia, kto stoi na czele rządu ja czy Bart Simpson- święta prawda!!
Sama obecność OHR i jego uprawnienia stawia już pod znakiem zapytania suwerenność tego kraju. Niestety od zakończenia wojny minęło grubo ponad 15 lat i
proces unormowania sytuacji w kraju poprzez lokalnych polityków idzie jak krew z nosa.

Zgadzam się również z tezą, że jeśliby w najbliższej przyszłości oddać władzę w ręce obywateli tego kraju to poszczególne grupy etniczne dążyłyby do utrwalenia swoich interesów i do jeszcze głębszego podziału kraju na sektory etniczne.

Wracam więc do początku i zadaję pytanie co jest lepsze dla tego potworka ustrojowego i dla jego obywateli, czy bycie marionetkami w rękach zachodnich polityków i dyplomatów przez najbliższe 10-20, a może i więcej lat, czy samodecydowanie o sobie i uzyskanie prawdziwej tożsamości nawet jeśli to miałoby wiązać się z podziałem i rozpadem kraju???

Moje poczucie świadomości narodowej skłania mnie bardziej ku drugiej opcji.

"Oko na Bałkany" na ekranie
Przegląd filmowy Oko na Bałkany