Bałkański blog Agnieszki Skieterskiej, pisany od 2007 :: And all that will be left are the stories we have told
Blog > Komentarze do wpisu
Czysty osmański Turek, armia rosyjska i Przełęcz Szipka - opowieści z plecaka cz. 1
Przełęcz Szipka w Starej Płaninie zna każdy Bułgar. To tu w latach 1877-1878 przez wiele miesięcy wojska rosyjskie wspomagane przez bułgarskich ochotników walczyły w czasie czterech bardzo krwawych bitew z Turkami. Także tu 9 stycznia 1878 r., jak uczy się w bułgarskich podręcznikach, Imperium Osmańskie doznało porażki, która przyczyniła się do jego upadku i tym samym zakończenia prawie 500 lat panowania tureckiego (1396-1878) na ziemiach dzisiejszej Bułgarii i w pozostałej części Bałkanów.


Pomnik na wzgórzu nad Przełęczą Szipka został odsłonięty w 1934 roku. Ma ponad 30 metrów wysokości, we wenętrzu wieży można zobaczyć ekspozycję o bitwach toczonych w rejonie Przełęczy Szipka.

Dla Turków przełęcz była ważna, bo wiodła przez nią najkrótsza droga z Bałkanów do Stambułu. W ostatniej z bitew, znanej też jako bitwa pod Szejnową (od nazwy pobliskiej wsi), wzięło udział łącznie ok. 90 tys. żołnierzy, w tym 54 tys. Rosjan.
W  wyjątkowo trudnych zimowych potyczkach zginęło lub zamarzło ok. 9 tys. osób walczących po obu stronach frontu. Żołnierze  z powodu zamieci śnieżnych często nie mogli rozpalać ognisk, mundury były tak sztywne, że zrobienie kroku było dużym wysiłkiem, a większość wojska miała poodmrażane twarze, ręce i stopy. Rosjanie wyszli jednak z tej potyczki zwycięsko. Kilka dni po porażce wojsk osmańskich w rejonie Przełęczy Szipka, zagrażali już Konstantynopolowi. Przed jego zdobyciem powstrzymali ich Brytyjczycy.

By właściwie ocenić znaczenie finalnej bitwy w Starej Płaninie - górach powszechnie zwanych też Bałkan, od których nazwy ma według części teorii pochodzić nazwa całego półwyspu - trzeba pamiętać, że Bułgarzy do dziś wiele porażek czy niedoskonałości swego państwa gotowi są tłumaczyć "niewolą turecką". Są też dumni z udziału tysięcy bułgarskich ochotników w wojnie rosyjsko-tureckiej.

Na wzgórzu nad Przełęczą Szipka dziś króluje heroiczna wersja historii - są pomniki ku czci rosyjskich żołnierzy, wielkie mauzoleum w kształcie wieży ozdobione gigantycznym lwem i armaty nawiązujące do bohaterskich bitew. W takim miejscu łatwiej zrozumieć sympatię Bułgarów do Rosjan.

Wystarczyło odejść jednak zaledwie dzień drogi od Szipki, by poznać inną wersję tej historii i posmakować typowego dla Bałkanów pogmatwania historycznych losów.


Widok z Przełęczy Szipka

Wieczory w górskich schroniskach Starej Płaniny sprzyjają rozmowom, zwłaszcza gdy gości jest zaledwie kilkoro w całym budynku. Szybko zaczęłam więc gawędzić z dwoma starszymi Bułgarami, których wcześniej spotkałam na szlaku. Po kilku minutach rozmów o Polsce i Bułgarii, wymianie uwag na temat cen i pracy zapytałam ich o Przełęcz Szipka.

Balin, pierwszy z rozmówców, zaczął patriotycznie:
- To bardzo ważne miejsce dla każdego Bułgara, dzięki tej bitwie pozbyliśmy się tureckiego jarzma!
Jego przyjaciel miał jednak inne zdanie.
- Mówcie mi Roman. Albo właściwie Ruszan. Jestem Turkiem.
- Pomakiem? - zapytałam, myśląc, że jest jednym z kilkuset tysięcy zislamizowanych Bułgarów, którzy mieszkają na Południu kraju.
- Nie! - obruszył się Roman zwany Ruszanem.
- Czystym osmańskim Turkiem! Mam też tureckie obywatelstwo i od ponad 20 lat mieszkam w Turcji.

Ta wiadomość szczególnie mnie nie zdziwiła - może oprócz tego, że ponad 130 lat po upadku imperium ktoś czuje się "Turkiem osmańskim" - bo pamiętałam, że w latach 80 z Bułgarii do Turcji przymusowo wyjechało ok. 300 tys. osób pochodzenia tureckiego (ok. 1/4 całej tej grupy). Wiele z nich do dziś, podobnie jak Roman zwany Ruszanem, używa podwójnych imion. Inne mają w dokumentach, innym posługiwały się ich rodziny, bo w czasach komunistycznych władze bułgarskie nie zezwalały ludności pochodzenia tureckiego na posługiwanie się prawdziwymi imionami i nakazywały używanie tych brzmiących z bułgarska.

Ruszan był człowiekiem w typie wschodnioeuropejskiego biznesmena, takiego co to nie wiadomo czym się zajmuje, ale widać, że interesy nieźle mu idą. Okazał się też entuzjastą historii i bojowo  ciągnął swą opowieść.
- Bułgarzy są naiwni. Są wdzięczni Rosjanom za wyzwolenie w XIX wieku. Ale przecież Moskwa nie zrobiła nic za darmo, by ich wyzwolić! Wiesz po co tu weszła?- popatrzył poważnie w kierunku swego kumpla Balina.
- By nam pomóc- odparł kompan Ruszana.
- Zwariowałeś? Oni chcieli mieć Bosfor i Dardanele, kto miał te cieśniny, miał wówczas prawie wszystko w tej części świata - "czysty osmański Turek" zakończył z szelmowskim uśmiechem.

Balin zadumał się. Nie miał argumentów, by odeprzeć słowa Ruszana. W jednym byli zgodni - Szipka to ładne i ważne dla historii Bułgarii i Bałkanów miejsce.


Ekspozycja poświęcona rosyjskim dowódcom bitew na Przełęczy Szipka (z prawej jeden z bohaterów bułgarskich). Na pierwszym planie widoczne pociski z tamtych czasów. Fot. A.Skieterska

Po powrocie do Polski poczytałam trochę o generałach rosyjskich dowodzących w czasie bitew w rejonie przełęczy Szipka. Jedną z kluczowych postaci był wśród nich gen. Josif Hurko (Gurko), autor planu sforsowania Bałkanu zimą, główny dowódca w czwartej finalnej bitwie, później zdobywca Adrianopola (dziś Edrine w Turcji), w którym w styczniu 1878 r. Rosja zawarła rozejm z Turkami. Tuż po nim rozpoczęły się rokowania zakończone w marcu podpisaniem traktatu pokojowego w San Stefano.

Za sukcesy  na Bałkanach został mianowany najpierw generałem-gubernatorem petersburskim, odeskim, a później warszawskim. Tę ostatnią funkcję pełnił przez ponad 10 lat (1883-1894), za panowania cara Aleksandra III. Tu również wsławił się dużymi "zasługami", tyle że w rusyfikacji: usunął język polski ze szkół i urzędów, zaostrzył cenzurę, prześladował kler unicki. Był inicjatorem budowy w Warszawie gigantycznego prawosławnego soboru św. Aleksandra Newskiego, który stał się symbolem rusyfikacji i panowania rosyjskiego na ziemiach polskich (został rozebrany dopiero po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w latach 1924-26). Swoje metody stosowane w Warszawie wcześniej, tuż po Powstaniu Listopadowym, generał testował w Lublinie. Za  działania rusyfikacyjne otrzymał kolejne awanse, a karierę wojskową zakończył w najwyższym możliwym stopniu generała-feldmarszałka.

Gdy kończyłam czytać krótki biogram Hurki, myślałam o słowach Ruszana i o jego opinii na temat motywacji Rosjan w czasie szipczańskich bitew...
sobota, 01 września 2012, skieterska

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/09/01 20:44:36
Ciekawe... I za takie właśnie opowieści bardzo lubię ten blog.
Pozdrawiam:)
-
2012/09/01 20:50:32
:) Dzięki. Zapraszam za jakiś czas na kolejną opowieść!
Pozdrawiam
AS
-
2012/09/01 23:32:49
Będę czekać cierpliwie:)
-
Gość: peperuda, *.ip.netia.com.pl
2013/03/03 09:20:37
Bardzo się cieszę , że trafiłam na ten blog. Lubię Bułgarię za jej sielskie klimaty i słowiańską duszę. Oj, generał Gurko to bohater narodowy( myślę , że do dziś). Najładniejsza ulica Wielkiego Tyrnowa nosi jego imię. Przed dwoma laty na szlaku z Arbanasi do Tyrnowa nie spotkałyśmy żywego ducha, pięknie było. Swoją drogą tam wciąż czuje się posowiecką nostalgię ( te ich pomniki). I taksówkarze koniecznie chcą rozmawiać po rosyjsku ( choć lepiej porozumiewam się po bułgarsku - mimo , że studiowanie tego języka skończyłam w 97 roku ). Kwartet Eva świetny! Blog też. Pozdrawiam!
-
2013/03/03 11:49:28
@peperuda Też lubię Bułgarię, a szczególnie jej góry :) Dziękuję za miłe słowa i zapraszam do odwiedzania blogu!
Pozdr.
AS

"Oko na Bałkany" na ekranie
Przegląd filmowy Oko na Bałkany