|
Archiwum
Zakładki:
LINKI
O AUTORCE ![]() kontakt: balcanicus[at]gmail.com |
poniedziałek, 21 maja 2012
Nikolić nowym prezydentem Serbii?
Tomislav Nikolić, lider Serbskiej Partii Postępu (SNS), a dawniej wieloletni członek Serbskiej Partii Radyklanej (SRS), wbrew wynikom przepowiadanym przez sondaże został nowym prezydentem Serbii. Wstępne rezultaty wyborów dają mu dwa punkty przewagi nad dotychczasowym prezydentem Borisem Tadiciem. Według danych podawnych przez radio B92 "Toma", jak nazywają w Nikolicia w Serbii, dostał 49,8 proc. popracia, a Tadić 47 proc. Na kilka godziny przed ogłoszeniem tych rezultatów i przed zamknięciem lokali wyborczych na stronach www Unii Europejskiej przez pomyłkę pojawiły się prorocze gratulacje, które Herman Van Rompuy i Josse Manuel Barroso wspólnie złożyli Nikoliciovi. 60-letni "Toma" o prezydenturę walczył trzeci raz. Wcześniej był m.in. wicepremierem w rządzie Slobodana Miloszevicia (1998-99), a potem przywódcą Serbskiej Partii Radykalnej. Na tym stanowisku zastąpił Vojislava Szeszelja, który został oskrażony przez Międzynarodowy Trybunał Karny ds. Zbdorni w byłej Jugosałwii za zbrodnie przeciwko ludzkości i czeka na wyrok w Hadze. ![]() Tak było w 2008 roku. Ostatni wiec Nikolicia (na plakacie w tle) przed drugą turą wyborów. Wtedy nieznacznie przegrał z Tadiciem. Fot. A. Skieterska Zobaczymy co zrobią teraz Socjaliści i czy spróbują stworzyć rząd z partią Nikolicia, która w wyborach parlamentarnych przeprowadzonych również w maju otrzymała najwięcej głosów. Z ławki rezerwowych może też powrócić do gry Vojislav Kosztunica. Jeśli tak się stanie, to Serbię czekają ciekawe czasy. Obietnice, które SNS i jej potencjalni koalicjanci składali przez ostatnie lata trudno będzie spełnić...
Mowa inauguracyjna Nikolicia, który mówi m.in., że Serbia nie zejdzie z europejskiej drogi i nie zrezygnuje z Kosowa:
niedziela, 20 maja 2012
Do trzech razy Tadić? - czyli Serbia wybiera prezydenta
Druga tura wyborów prezydenckich w Serbii prawdopodobnie przyniesie dziś trzecie z rzędu zwycięstwo Borisowi Tadiciowi, liderowi Partii Demokratycznej (DS). Sondaże wróżą mu 58 proc. poparcie, a jego największemu rywalowi Tomislavovi Nikoliciovi, twórcy i przywódcy Serbskiej Partii Postępu (SNS) dają 42 proc. głosów. To oznacza, że zwycięstwo powinno być dla Tadicia łatwiejsze niż w lutym 2008 roku, gdy do ostatniej chwili nie było wiadomo kto wygra, a ja - relacjonując te wybory dla "Gazety Wyborczej" - musiałam napisać dwie wersje artykułów, by w razie każdego z wariantów czytelnicy dostali możliwie pełną relację. Ostatnia prosta przed niedzielnym głosowaniem należała do Tadicia - zdecydowanie lepiej wypadł w końcowej przedwyborczej debacie, punktując skutecznie populistycznego Nikolicia, mimo, że ten wytoczył przeciwko Demokratom ciężkie armaty oskarżając ich m.in. o defraudację. Kłopot w tym, że często nawet gorący zwolennicy Tadicia, którzy w czasie poprzednich wyborów prezydenckich wspierali jego kampanię uczestnicząc w wiecach, czy wieszając plakaty, stracili nadzieję na przełom, który wyrwie Serbię z kilkuletniej wewnętrznej szamotaniny między Wschodem a Zachodem. Owszem, zagłosują pewnie na Tadicia, bo Nikolić jest uosobieniem tego, czego nie chcą - oglądania się wstecz, szermowania argumentami historycznymi, grania na nutach narodowych. Niestety Demokraci, których liderem jest Tadić, nie są już symbolem tej energii, dzięki której Serbia szybko wyjdzie na prostą. To ich największa porażka. Dla Unii Europejskiej i Polski dzisiejsze zwycięstwo Tadicia byłoby wynikiem pozytywnym. Wygrać ma polityk obliczalny, zwolennik zbliżania Belgradu do Brukseli itd. Zwycięstwo kandydata DS przyspieszy też pewnie utworzenie rządu, który podobnie, jak w ostatniej kadencji, z partią Tadicia mają współtworzyć spadkobiercy Slobodana Miloszevicia z Socialistycznej Partii Serbii (SPS). Nowym premierem ma szanse zostać ustępujący burmistrz Belgradu Dragan Djilas (DS). Tadić zagwarantuje Serbii normalność - mówi wielu, którzy go popierają. Mam nadzieję, że tym razem Demokraci po raz ostatni używali w kampanii prezydenckiej i parlamentarnej sloganu, który mówi, że "Serbia wybiera przyszłość". Oby za pięć lat Serbia była już na kursie, który nie jest zagrożony! Jeśli to się Tadiciowi uda, będzie to jego największy sukces. Zobaczymy tylko czy Serbowie zagłosują zgodnie z sondażami.
środa, 16 maja 2012
Bałkański bardzo ciekawy maj
Nie pisałam o wyborach parlamentarnych i prezydenckich w Serbii, bo nawał pracy lekko mnie przytłoczył. Początek procesu gen. Ratko Mladicia, który dziś ruszył w Hadze, skłonił mnie jednak do nadrobienia zaległości. Trzeba to zrobić, bo maj w tym roku na Bałkanach politycznie jest wyjątkowo interesujący. Zacznę więc od procesu, z którym mierzą się sędziowie Międzynarodowego Trybunału ONZ ds. byłej Jugosławii (ICTY).Generał Mladić, oskarżony m.in. o ludobójstwo i czystki etniczne, nie przyznał się dziś do winy. Prokurator Dermot Groome mówił jednak na sali sądowej, że oskarżenie udowodni winę byłego dowódcy bośniackich Serbów i jego kierowniczą rolę w zarzucanych mu zbrodaniach, wśród których jest także masakra bośniackich Muzułmanów w Srebrenicy.
Poruszająca była prezentacja audio-wideo pokazana przez Groome'a. Dobrze, że powstała, bo 20 lat po rozpoczęciu wojny na Bałkanach dla wielu stała się już ona jedynie kolejną datą w podręcznikach do historii. Proces Mladicia, ostatni przed ICTY rozpoczął się od wygłoszenia mów wstępnych przez oskarżenie. Przysłuchiwali się im nie tylko dziennikarze, ale też rodziny ofiar, które nie kryły zadowolenia z rozpoczęcia postępowania. Pierwsi świadkowie będą zeznawać w Hadze 29 maja, a cały proces na "Oku" będziecie mogli śledzić w zakładce "Karadżić i Mladić w Hadze". Poza sprawą Mladicia trzeba też słów kilka poświęcić wyborom w Serbii, ale o tym już jutro. W sam raz przed II turą prezydenckiego głosowania, które już w najbliższy weekend.
czwartek, 12 kwietnia 2012
Balkan crime story z Cezannem w tle
Policja w Belgradzie odnalazła dziś skradziony prawie cztery lata temu w Szwajcarii i wart miliony euro obraz Paula Cezanne'a pt. "Chłopiec w czerwonej kamizelce". Media kochają takie wiadomości, które idealnie wpisują się w stereotypy o Bałkanach obowiązujące w wielu krajach. Warto jednak podkreślić, że według wstępnych informacji policji obraz trafił do Serbii, bo tu znalazł się zamożny kupiec, który chciał nabyć dzieło za sumę 3,5 mln euro. To już trochę mniej pasuje do stereotypu. Ale o obrazie piszę właściwie tylko po to, aby polecić Wam pewną książkę - McMafię (WAB, 2009) autorstwa Mishy Glenny'ego, dziennikarz BBC, który na swoim koncie ma m.in. historię Bałkanów i wiele lat pracy w tej części Europy. Tylko jej część dzieje się na Bałkanach, dokładniej w Bułgarii, ale książka Glenny'ego poprzez opowieści o handlu żywym towarem na Bałkanach, gangi w Rosji, Bombaju, Izraelu czy Kandzie dobrze pokazuje mechanizmy działania przestępczości zorganizowanej. Warto przeczytać. Ja czekam już przesyłkę z kolejną książką Glenny'ego - DarkMarket, tym razem cyberprzestępczości i cyberatakach.
sobota, 07 kwietnia 2012
Raport z oblężonego miasta, czyli Sarajewo 20 lat później
Niewiele jest symboli tak wymownych, jak puste miejsce zostawione dla kogoś, kogo już nie ma. Dokładnie 11 541 pustych czerwonych krzeseł wystawiono wczoraj na głównej ulicy Sarajewa upamiętniając 20 rocznicę rozpoczęcia oblężenia miasta przez siły bośniackich Serbów i wybuchu trwającej kolejne ponad trzy lata wojny. Według najbardziej wiarygodnych szacunków sarajewskiego Centrum Badań i Dokumentacji (IDC) dokładnie tyle ofiar pochłonęło trwające 44 miesiące oblężenie, które rozpoczęło się w kwietniu 1992 roku i było najdłuższym tego typu działaniem od zakończenia II wojny światowej. Patrząc wczoraj z góry na ulicę Marszałka Tity krzesła wyglądały jak prawie kilometrowa czerwona wstęga, albo jak czerwona rzeka krwi... Mieszkańcy Sarajewa zostawiali na krzesłach kwiaty, zabawki, kartki ze wspominkami. Każda sarajewska rodzina ma w swej pamięci co najmniej kilka takich pustych miejsc po bliskich, których pochłonęła wojna z lat 1992-95. Według szacunków IDC w czasie jej trwania zginęło prawie 100 tysięcy osób. Podczas wczorajszych obchodów w Sarajewie aktorka Jasmina Diklić przejmująco recytowała "Raport z oblężonego miasta" Zbigniewa Herberta. Szczególnie mocno zabrzmiał ten fragment wiersza napisanego w 1982 roku, pod wpływem wydarzeń stanu wojennego: (...) piszę tak jak potrafię w rytmie nieskończonych tygodni wiem monotonne to wszystko nikogo nie zdoła poruszyć unikam komentarzy emocje trzymam w karbach piszę o faktach
Jest jednak bardziej trwały polski ślad, który wciąż jest obecny w pamięci mieszkańców Sarajewa, ale także szerzej w pamięci bośniackich Muzułmanów i pozostanie w niej dłużej niż odczytany wczoraj fragment "Raportu..." Herberta. To gest Tadeusza Mazowieckiego, który w czasie oblężenia Sarajewa był specjalnym wysłannikiem Komisji Praw Człowieka ONZ w Bośni i Hercegowinie. W 1995 roku, po masakrze w
Srebrenicy, Mazowiecki zdecydował się na krok, który do dziś ludzie w Bośni pamiętają- zrezygnował z funkcji specjalnego wysłannika w proteście przeciwko bezradności ONZ. Gdy w lipcu 2008 roku, w krótkiej rozmowie dla "Gazety Wyborczej" zapytałam Tadeusza Mazowieckiego czy po latach uważa, że jego gest był słuszny odpowiedział: - Tak, to był jedyny sposób, w jaki mogłem pomóc tym ludziom. Chciałem spowodować wstrząs. Nie było innej metody. Za swą postawę w 2005 roku Tadeusz Mazowiecki jako pierwszy został odznaczony medalem
"Srebrenica 1995" przyznawanym przez stowarzyszenie Matki Srebrenicy
skupiające krewnych ofiar masakry. *** Przy okazji tej rocznicy polecam też ponownie film "10 minut" w reżyserii Ahmeda Imamovicia i dla przypomnienia wrzucam piosenkę U2 "Miss Sarajevo" napisaną pod wpływem zorganiozwanych w 1993 roku wyborów "Miss oblężonego Sarajewa", które wygrała wówczas Bośniaczka Inela Nogić.
czwartek, 08 marca 2012
Serbia - przyszłość wita się z przeszłością
Nie pisałam o tym, że Serbia ostatecznie 1 marca 2012 roku dostała upragniony status kraju-kandydata do Unii Europejskiej, dziś też nie będę się zbytnio na ten temat rozpisywała, bo od tej decyzji do członkostwa upływa średnio ok. 10 lat i to przy niezłych wiatrach... Na fali europejskiej radości, panującej zwłaszcza wśród ekipy prezydenta Borisa Tadicia, warto jednak wspomnieć o sondażu przeprowadzonym w Serbii na zlecenie OBWE i belgradzkiego Centrum Praw Człowieka, którego wyniki opublikowano w kilka dni temu. Obie organizacje regularnie sprawdzają m.in. jak wśród Serbów postrzegany jest Międzynarodowy Trybunał Karny ds. Zbrodni w byłej Jugosławii (ICTY). W tym roku 76 proc. osób biorących udział w badaniu opinii stwierdziło, że ich stosunek do ICTY jest negatywny. Ponad 50 proc. uznało, że Ratko Mladić i Radovan Karadżić to bohaterowie narodowi, ale tylko 58 proc. badanych wie, za co sądzeni są Mladić i Karadżić, to mniej niż przed rokiem, wówczas winy obu sądzonych znało 66 proc. osób. ![]() Wiec Serbskiej Partii Radykalnej (SRS), Belgrad, 2008 r. Na tranparencie od lewej: Radovan Karadżić, Ratko Mladić, Vojislav Szeszelj (wszyscy trzej sądzeni w Hadze) i Tomislav Nikolić, ówczesny lider SRS, a dziś szef Serbskiej Partii Postępowej i możliwy zwycięzca najbliższych wyborów prezydenckich, fot.A. Skieterska Czterdzieści procent Serbów uważa, że wojny na Bałkanach w latach 90. wybuchły głównie za sprawą Chorwatów, 17 proc. wini za nie Albańczyków, a 10 proc. Bośniackich Muzułmanów. Ponad połowa badanych (52 proc.) twierdzi, że nie wie co stało się w Srebrenicy, tylko 40 proc. Serbów wierzy, że w Srebrenicy Serbowie zabili kilka tysięcy Bośniaków, a jedynie 37 proc. uznaje fakt, że Sarajewo było oblegane przez ponad 1400 dni. Według badaczy w Serbii coraz silniej widoczne jest wymazywanie ze zbiorowej pamięci wydarzeń z czasu wojen bałkańskich lat 90., widać to w regularnie przeprowadzanych sondażach. Badanie przeprowadzono na próbie 1407 osób, we wrześniu i październiku 2011 wśród Serbów powyżej 16 roku życia. |