Bałkański blog Agnieszki Skieterskiej, pisany od 2007 :: And all that will be left are the stories we have told
czwartek, 02 sierpnia 2018
Niedźwiedzie z Zărneşti

Dwa niedźwiedzie brunatne pluskają się w jeziorku. Widać, że dobrze się bawią. Kilka innych miśków przygląda się im z niewielkiej odległości, a dwa młode z okolicznych drzew. Ludzie też mogą podpatrywać niedźwiedzie życie, ale tak, by nie przeszkadzać zwierzętom, które na 69 hektarach lasu pod rumuńskim miasteczkiem Zărneşti są gospodarzami. Takie zasady to symboliczna rekompensata za cierpienia, których niedźwiedzie doznały z rąk człowieka.


Misie w jeziorku najłatwiej spotkać przed południem 

U stóp gór Piatra Craiului, kilkanaście kilometrów od Braszowa, powstał jedyny w Rumunii rezerwat lub też może raczej schronisko dla skrzywdzonych przez ludzi niedźwiedzi. Jego początki wiążą się z bardzo smutną historią niedźwiedzicy Mai.

Dwadzieścia lat temu Cristina Lapis, była dziennikarka z Braszowa, która poświęciła swoje życie zwierzętom, została zaalarmowana przez jedną z międzynarodowych organizacji ekologicznych o tym, że niedaleko odwiedzanego przez tysiące turystów zamku Bran przed restauracją więziona jest niedźwiedzica. Maja miała być atrakcją dla gości. Niewielka klatka była całym jej światem.

Przez kolejne cztery lata Cristina i jej mąż, wspierani przez przyjaciół, codziennie dojeżdżali do Mai 60 km, żywili ją, spędzali z nią trochę czasu. Wówczas wydobycie niedźwiedzicy z koszmarnych warunków nie było możliwe.

Choć początkowo stan zwierzęcia poprawił się, w 2001 roku zaczęły się nasilać u niego objawy depresji. Niedźwiedzica samookaleczała się, gryząc swoje łapy do kości. Cristina marzyła o tym, by uwolnić niedźwiedzicę. W marcu 2002 roku nie udało się jej jednak uratować.

Tragiczna historia niedźwiedzicy Mai przyczyniła się do powstania rezerwatu

Po tej tragedii kobieta była zdeterminowana, by uchronić przed podobnym losem inne niedźwiedzie przetrzymywane w złych warunkach przez ludzi. Udało się jej to kilka lat później.

W 2005 roku dzięki porozumieniu z władzami Zărneşti stowarzyszenie Milions of Friends z Braszowa otrzymało od nich nieodpłatnie w dzierżawę na 49 lat spory teren i rozpoczęło budowę rezerwatu dla niedźwiedzi "Libearty".

Prawie dorosłe niedźwiedzie bez trudu wspinają się na korony drzew, ich rodzice też nie mają z tym żadnych problemów

Od tego czasu ponad 100 miśków z Rumunii, ale także z różnych innych krajów, w tym nawet ze Stanów Zjednoczonych, znalazło w nim schronienie. W 2007 roku w Rumunii zakazano także przetrzymywania niedźwiedzi, a za taki czyn zaczęła grozić kara więzienia. To także jedna z zasług stowarzyszenia Cristiny. 

Niedźwiedzica z młodym misiem

Działania były tym bardziej istotne, że obecnie w Rumunii według szacunków żyje ok. 5-6 tysięcy niedźwiedzi brunatnych, czyli 60 proc. populacji tych zwierząt w Europie (dla porównania w Polsce żyje ok. 100 niedźwiedzi, najwięcej w Bieszczadach). Schronisko koło Braszowa jest dziś największym tego typu miejscem na naszym kontynencie. 

Warto odwiedzić nowy dom skrzywdzonych niedźwiedzi wspierając tym samym rezerwat >>> Stowarzyszenie utrzymuje go wyłącznie z funduszy niepublicznych. Miśki można też wspierać finansowo zdalnie lub symbolicznie adoptować. 

Pomoc się przyda, bo w warunkach, które zapewnia rezerwat, miśki mogą żyć nawet do 50-60 lat (w naturze zwykle ok. 25 lat), a dziennie w Zărneşti zjadają ponad 2 tony pożywienia.

Sprawdź godziny, w których możesz odwiedzić rezerwat >>>

Zabawy w jeziorku można podglądać przez kamerkę internetową >>>

Max został oślepiony przez ludzi, tu można przeczytać jego historię >>>

Do rezerwatu trafiają też małe misie, które straciły matki


Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się więcej o niedźwiedziach w Polsce, polecam rozmowę Tomasza Ulanowskiego z prof. Nurią Selvą Fernandez >>>, a o niedźwiedziach w Karpatach dużo można się dowiedzieć na stronie www.carpathianbear.pl

sobota, 07 października 2017
Delta Dunaju

Pierwszy raz u wrót Delty Dunaju, w Tulczy pojawiłam się w latem 2006 roku. Przyjechałam wówczas pisać reportaż o ostatniej w Europie kolonii trędowatych Tichileşti. Kilka miesięcy później opublikowałam tekst pod tytułem „Miłość w dolinie trędowatych”, który czytelnicy jakoś wyjątkowo dobrze zapamiętali, o czym miałam okazję przekonać się w różnych sytuacjach i - co ciekawsze - w różnych krajach. Zapamiętał go także reżyser Jarosław Wszędybył, który zainspirowany moim reportażem od 2014 roku pracuje nad dokumentem o Tichileşti pt. "Koniec świata w Dolinie Łez". Jeśli wszystko dobrze pójdzie, jego film będzie gotowy w 2018 roku, a o tym jaki autor ma na niego pomysł, możecie posłuchać w audycji w "Trójce" z 2015 roku.

Dekadę po podróży do leprozorium wróciłam do Tulczy. Tym razem po to, by odpocząć w Delcie i poznać ją z zupełnie innej, turystycznej perspektywy. Nie będę dziś opisywała szczegółów tej wizyty w królestwie ptaków i miejscowościach, które żyją w rytmie przypływania i odpływania promów oraz pór połowów ryb. Cały ten mikroświat jest zbyt ciekawy na lakoniczny, prosty opis, poza tym mnie nigdy nie interesowały relacje typowe dla blogów podróżniczych. Mam jednak nadzieję, że kilka zdjęć z wrześniowej wycieczki po Delcie zachęci niektórych czytelników "Oka" do odwiedzenia tej części Rumunii. Warto to zrobić, póki nie zalała jej fala turystów! 

Wpływamy do meandrujących kanałów Delty

Pelikany w Delcie Dunaju

Czaple w Delcie Dunaju

Łabędzie zrywają się do lotu

Pelikan

Czapla w Delcie Dunaju

Pelikany można łatwo spotkać we wrześniu

 

sobota, 30 lipca 2016
Cmentarz Bellu i minister Józef Beck

Bukareszt, podobnie jak moja rodzinna Warszawa, jest miastem, którego odkrywanie wymaga czasu. Poznawanie zakamarków obu tych stolic zwraca się jednak z nawiązką i pozwala zrozumieć ich historię.

W jeden z ciepłych weekendów wybrałam się na bukareszteński zabytkowy cmentarz Bellu (zwany też cmentarzem Șerban Vodă), odpowiednik warszawskich Powązek. Wizyta na nim to doskonała lekcja historii Rumunii obejmująca ostatnie ok. 150 lat.

W trakcie spaceru po założonej w 1858 roku i liczącej dziś 28 hektarów nekropolii, chciałam odszukać również grób płk. Józefa Becka, w którym były minister spraw zagranicznych RP i legionista był pochowany do 1991 roku. 

Kaplica na cmentarzu Bellu

Po przekopaniu internetu i ustaleniu, gdzie spoczywa panteon rumuńskich pisarzy, artystów, naukowców i polityków, okazało się, że nigdzie nie znalazłam wskazówek, które pomogłyby mi w odszukaniu mogiły byłego polskiego ministra. Pod koniec kilkugodzinnego spaceru po Bellu miałam jednak szczęście i odnalazłam szukane miejsce. 

Były grób płk. Józefa Becka w Bukareszcie

Józef Beck, który odpowiadał za polską politykę zagraniczną w latach 1932-1939, po rozpoczęciu II wojny światowej wraz polskim rządem w nocy z 17 na 18 września przedostał się do Rumunii, gdzie został internowany. Zmarł na gruźlicę 5 czerwca 1944 roku w wiosce pod Bukaresztem. Pochowano go, zgodnie z życzeniem, twarzą w kierunku Polski.

Choć dziś polityka Becka jest oceniana bardzo różnie i często krytykowana, nie zmienia to faktu, że był on postacią ciekawą i niewiele osób pamięta, że przez niemal pół wieku był pochowany w Bukareszcie.

Ostatnie zdania z jego słynnego przemówienia z maja 1939 roku, w którym odrzucał żądania Niemiec wobec Polski przeszły też do historii naszej dyplomacji, a brzmiały one:
"My w Polsce nie znamy pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor".

Płyta nagrobna na mogile Józefa Becka w Bukareszie

W 1991 roku szczątki Józefa Becka zostały zgodnie z jego wolą ekshumowane i przeniesione do wolnej Polski. Były szef dyplomacji został pochowany w Warszawie, na Wojskowych Powązkach.

Tu można zobaczyć kronikę filmową z powtórnego pogrzebu ministra, zawierającą także ciekawe zdjęcia z polsko-rumuńskich wizyt dyplomatycznych z lat 30. XX wieku >>> 

Warto przeczytać także krótkie wspomnienie dziennikarza Leopolda Ungera, który uczestniczył w obu pochówkach Józefa Becka >>>

Gdyby ktoś z czytelników chciał odszukać dawny grób Józefa Becka, może skorzystać z poniższego planu. Na wojskowej części cmentarza, czyli Bellu Militar, trzeba odszukać kwaterę nr 21 (Fig. 21).

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 98
| < Październik 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:

"Oko na Bałkany" na ekranie
Przegląd filmowy Oko na Bałkany