Bałkański blog Agnieszki Skieterskiej :: And all that will be left are the stories we have told

O AUTORCE



kontakt:
balcanicus[at]gmail.com
poniedziałek, 16 listopada 2009
Pierwsze wybory w Kosowie - impresje

Przez wyjazd do Kosowa trochę zaniedbałam "Oko", ale pora nadrobić zaległości i napisać o tamtejszych niedzielnych wyborach samorządowych, które miałam okazję obserwować. Większość informacji znajdziecie w moim dzisiejszym artykule w "GW" . Na blogu zajmę się zatem trochę wynikami  kosowskich wyborów, pierwszych od ogłoszenia niepodległości w lutym 2008.

Prisztina przedwyborcza, na ścianie oprócz plakatów widać napis "EUlex - made in Serbia" wymalowany przez przeciwników obecności misji UE w Kosowie, fot. A.Skieterska

Według nieoficjalnych i nie całkiem wiarygodnych, bo pochodzących od partii politycznych informacji w 20 ze wszystkich 36 gmin, głosowanie wygrała Demokratyczna Partia Kosowa (PDK) premiera Hashima Thaciego, byłego członka Armii Wyzwolenia Kosowa.

Drugie miejsce i fotel mera stolicy, w której mieszka ok.25-30 proc. wszystkich mieszkańców Kosowa, przypadł Demokratycznej Lidze Kosowa (LDK). Liga - założona niegdyś przez byłego prezydenta Ibrahima Rugovę - od lat rządzi Prisztiną i nic nie wskazuje na to, by szybko miało się to zmienić.

Największą niewiadomą niedzielnego głosowania był jednak udział w wyborach kosowskich Serbów. Belgrad i władze kościoła prawosławnego wzywały ich do bojkotu "albańskich wyborów".

Sondaże wskazywały jednak, że pierwszy raz od 10 lat część Serbów z Kosowa pójdzie do urn.

Dziś wiadomo już, że południowe serbskie enklawy faktycznie zagłosowały- w Sztyrpcach aż 31 proc. mieszkańców, w Graczanicy ponad 23 proc. (w całym Kosowie frekwencja wśród wszystkich głosujących wyniosła 45 proc.) Północne gminy, gdzie też dominują Serbowie (Leposavić, Zubin Potok i Zveczan) poparły bojkot, a frekwencja wyniosła tam od 0,75% do 6,64%.

Patrząc na te wyniki mam wrażenie, że polityka Serbii, która wciąż powtarza hasło "Kosovo je Srbija", wyczerpała się. Dziś wygląda trochę tak, jak tym rysunku karykaturzysty Coraxa, na którym prezydent Boris Tadić maluje znany  slogan zbliżając się jednocześnie coraz bardziej do ściany...

Część Serbów z Kosowa uznała w tym roku, że lepiej wejść do samorządu uznwanego przez rząd Kosowa, niż czekać na kolejne zasiłki z Belgradu i mieć np. w swoim miasteczku burmistrza Albańczyka. To przykład racjonalnej polityki, która mnie cieszy, choć wiem, że część osób uznaje taką postawę za zdradę.

Frekwencję wyborczą w całym Kosowie można sprawdzić na stronie Centralnej Komisji Wyborczej.

W najbliższych dniach napiszę jeszcze pewnie sporo o wrażeniach z mojego pobytu, bo w Prisztinie i okolicach sporo się pozmieniało i to na lepsze, więc warto to opisać.

21:08, skieterska , Kosowo
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 listopada 2009
Karadżicia mamy z głowy do marca 2010

Radovan Karadżić bojkotując swój proces przed trybunałem ONZ  w Hadze odniósł mały sukces - dziś sąd odroczył jego sprawę do marca 2010. ICTY zdecydował też, że byłemu przywódcy bośniackich Serbów zostanie wyznaczony obrońca z urzędu, na wypadek, gdyby Karadżić, który chce bronić się sam, dalej nie stawiał się na przesłuchania.

Przez nadchodzące 3,5 miesiąca wyznaczony prawnik będzie musiał się przygotowywać do obrony. Do przestudiowania ma kilka tysięcy dokumentów.

Tymczasem autorka "Oka" - bez związku z Karadżiciem, ale za to w związku z Bałkanami - pakuje już walizkę, bo niebawem wyjeżdża odwiedzić stare kąty.

wtorek, 03 listopada 2009
Rumuńskie wybory na Twitterze

Nie jestem fanką Twittera, bo moim zdaniem jest on dosyć marną formą ekspresji i komunikacji. Poza sytuacjami, gdy tak jak w Iranie czy Mołdawii, trzeba zwołać demonstracje, jego przydatność też jest znikoma. Ale dopóki ludzie chcą się nim bawić, warto z tego korzystać. Z takiego założenia wyszło też rumuńskie MSZ i na Twitterze - serwisie, na którym publikowane są posty/mikroblogi długości sms-ów (do 140 znaków) -  będzie zachęcać obywateli do głosowania w nadchodzących wyborach.

Już 22 listopada Rumuni będą wybierać prezydenta. Tego dnia odbędzie się też ważne referendum, w którym wypowiedzą się w sprawie sensowności utrzymania dwóch izb parlamentu i ew. ograniczenia liczby deputowanych z 471 do 300.

Rzecznika rumuńskiego MSZ tłumaczyła dziennikarzom, że dzięki Twitterowi rząd chce dotrzeć nie tylko do młodych, ale także do 2 mln Rumunów mieszkających zagranicą i zachęcić ich do głosowania. Bez względu na skuteczność pomysłu rządowi Rumunii gratuluję, że wie przynajmniej czym jest Twitter i stara się aktywizować ludzi.

Swoją drogą ciekawe kiedy w Polsce doczekamy się głosowania w wyborach przez internet...

01:27, skieterska , Rumunia
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 października 2009
I ciągle strzelają... - proces Karadżicia rozpoczęty

Nim zacznę pisać o procesie Karadżicia, który dziś rozpoczął się w Hadze od odczytania aktu oskarżenia, zapraszam Was do obejrzenia filmu  krótkometrażowego  "Grobari", czyli "Grabarze" (Polska, 2008). Trwa tylko osiem i pół minuty, więc nie zajmuje dużo czasu, a mówiąc o winach Karadżicia, o Srebrenicy, o wojnie na Bałkanacha warto mieć przed oczyma coś więcej, niż tylko liczbę zabitych...

Reżyserem, autorem scenariusza, zdjęć i montażu jest młody polski filmowiec Bartek Cierlica. Etiuda Cierlicy "Grobari" dostała kilka nagród, w tym "Srebrną Kijankę" na Camerimage,  ale można było zobaczyć ją tylko na pokazach specjalnych i festiwalach, więc pewnie niewielu czytelników "Oka" o niej słyszało.

Dziś jednak warto wejść na stronę  http://cierlica.com/filmya.html , kliknąć taśmę z tytułem "Grobari" i obejrzeć film o grabarzach, którzy ciągle strzelają, choć od zakończenia wojny minęły lata...

Po filmie czas wrócić do sprawy Radovana Karadżicia. Prokurator Alan Tieger odczytał dziś pod jego nieobecność akt oskarżenia. Tym samym proces, mimo bojkotu Karadżicia, rozpoczął się na dobre.

Ubrany w czarną togę Tieger mówił dziś m.in.: - Siły kierowane przez Karadzicia zabiły tysiące bośniackich Muzułmanów i Chorwatów, uwięziły tysiące kolejnych w łagrach, w strasznych warunkach, a setki tysięcy ludzi musiały opuścić swoje domy. Ta sprawa dotyczy naczelnego dowódcy, który wykorzystał nacjonalizm, nienawiść i strach, by zrealizować swoją wizję oczyszczonej etnicznie Bośni.

Obiecałam wczoraj napisać o zarzutach, jakie postawiono 64-letniemu Karadżiciowi, który według aktu oskarżenia w okresie od marca 1992 do 19 lipca 1996 roku był "najwyższą militarną i wojskową władzą w Republice Serbskiej". Z grubsza można je podsumować karykaturą Karadżicia w "kamuflażu",   namalowaną przez Habiba Haddada, którą zmieszczam powyżej.

Skoro już jednak przeczytałam liczący 65 stron (z załącznikami) akt oskarżenia, to wymienię je szczegółowo i w kolejności jak w akcie:

1. Ludobójstwo - egzekucje i mordy w okresie 31 marca -31 grudnia 1992 r.

2. Ludobójstwo - masakra w Srebrenicy i okolicach, w okresie 11 lipca - 1 listopada 1995.

3. Prześladowania bośniackich Muzułmanów i bośniackich Chorwatów

4,5,6. Eksterminacja, morderstwa

7,8. Deportacje, akty niehumanitarne

9,10. Terror, akty bezprawne

11. Branie zakładników

Oczywiście Karadżić nie jest oskarżony o to, że dopuścił się tych wszystkich czynów osobiście, ale o to, że je inspirował, planował, przyzwalał na nie, lub im nie zapobiegł.

Najbardziej przerażająca jest lektura załączników do 38-stronnicowego aktu oskarżenia. To w nich, na prawie 30 kolejnych stronach,  wymienione są liczby ofiar, miejsca egzekucji, lokalizacje obozów, akcje snajperów, czy wreszcie zniszczone zabytki kultury.

Zamiast komentarza, rozwodzenia się o wadze procesu, czy podsumowania zachęcam do przeczytania mojej krótkiej rozmowy z Tadeuszem Mazowieckim , byłym premierem, a w latach 1992-95 specjalnym wysłannikiem Komisji Praw Człowieka ONZ do Bośni.
W ubiegłym roku, tuż po aresztowaniu Karadżicia, miałam okazję zapytać go o wspomnienia związane z byłym przywódcą bośniackich Serbów.

UPDATE: Historia jest przewrotna... Dziś, gdy zaczął się proces Karadżicia, Biljana Plavsić, wspólniczka jego szaleńczych czynów, skazana na 11 lat za zbrodnie wojenne na Bałkanach, wyjdzie ze szwedzkiego więzienia Hinseberg i odleci do Serbii... 79-letnia była prezydent bośniackich Serbów (w latach 1996-98) po odbyciu dwóch trzecich kary została przedterminowo zwolniona przez rząd szwedzki z powodu złego stanu zdrowia i podeszłego wieku.
Wyjazd Plavsić ze Szwecji jest owiany tajemnicą, wiadomo, że odleci do rodziny w Belgradzie. Plotki głoszą, że do Szwecji przyleci po nią Milorad Dodik - premier Republiki Serbskiej w Bośni i Hercegowinie, który odwiedzał Plavsić w więzieniu.

UPDATE2: Wszystko się potwierdziło, po 8 latach pobytu w więzieniu Plavsić wylądowała w Belgradzie.

Plavisić i Dodik w Belgradzie. Niezłe futro i ten drewniany krzyż, skryty pod okularami słonecznymi.... foto: FoNet

A oto jak dziś widzi sprawę bezbłędny, jak zwykle, Corax :

poniedziałek, 26 października 2009
Początek procesu Radovana Karadżicia - start jutro - monitor cz.5

Proces Radovana Karadżicia miał się rozpocząć dziś przed Trybunałem ds. Zbrodni Wojennych w b. Jugosławii (ICTY) w Hadze. Przygotowania trwały 15 miesięcy. Karadżić, zgodnie z zapowiedziami, nie pojawił się jednak w sądzie, bo twierdzi, że miał zbyt mało czasu na przygotowanie się do obrony. Trybunał odroczył więc proces i odczytanie aktu oskarżenia do jutra. Jeśli 27 października były przywódca bośniackich Serbów, oskarżony m.in. o ludobójstwo, nie stawi się w sądzie, proces rozpocznie się bez jego udziału.

Karadżić będzie sądzony w sali rozpraw nr 1, tej samej, w której toczył się proces Slobodana Miloszevicia. Choć w sprawach tych będzie wiele podobieństw, prokuratorzy wyciągnęli sporo wniosków z historii "Slobo". Przede wszystkim widać to w liczbie zarzutów- Miloszević miał ich aż 66, co oznaczało bardzo długi, a z powodu śmierci oskarżonego, nigdy nie zakończony proces. Karadżiciowi postawiono 11 zarzutów (mniej niż, w poprzednim akcie oskarżenia przygotowanym jeszcze przed jego złapaniem), by sprawa toczyła się szybciej. Mimo tych zabiegów szacuje się, że proces portrwa ok.2,5-3 lata.

Ponieważ o sprawie Karadżicia pisałam nie raz, a dziś i jutro media będą o niej sporo mówić, to zacznę od przedstawienia najważniejszych postaci w tym procesie. Oczywiście oprócz oskarżonego, bo tego już znacie... O zarzutach jakie postawiono Karadżiciowi, napiszę jutro.

Kto będzie występował przed trybunałem ONZ w sprawie Karadżicia?

SĄD:

Sędzia O-Gon Kwon (ur.1953) - przewodniczący składu orzekającego, pochodzi z Korei Południowej, brał udział w procesie Slobodana Miloszevicia, choć nie jako postać pierwszoplanowa. W trybunale ONZ od listopada 2001 roku. Od 2008 roku pełni funkcję wiceprzewodniczącego ICTY. Oprócz niego w sprawie Karadżicia będą orzekać sędziowie Howard Morrison (Wielka Brytania), Melville Baird (Trynidad-Tobago) i jako rezerwowa Włoszka Flavia Lattanzi.

OSKARŻENIE:

Prokurator Alan Tieger - Amerykanin, to on odczyta jutro akt oskarżenia przeciwko Karadżiciowi.Tieger, bardzo doświadczony prokurator, uczestniczy w pracach trybunału od 1994 roku. Oskarżał wcześniej m.in. byłego chorwackiego generała Ante Gotovinę oraz przygotowywał akt przeciwko Biljanie Plavsić. W USA znany był m.in z tego, że doprowadził do oskarżenia policjantów z Los Angeles, którzy bestialsko pobili czarnoskórego taksówkarza Rodney'a Kinga (słynna sprawa, po której doszło w Ameryce do największych rozruchów na tle rasistowskim w XX wieku).

Prokurator Serge Brammertz (ur.1962)- pochodzi z Belgii, na stanowisku prokuratora generalnego ICTY 1 stycznia 2008 r. zastąpił Carlę Del Ponte. Nie będzie go widać na sali rozpraw, ale to on czuwa nad całym oskarżeniem. Wcześniej wykładowca prawa na uniwersytecie w Liège i prokurator federalny w Belgii (1997-2002). Od 2006 roku przewodził Międzynarodowej Niezależnej Komisji Śledczej ONZ ds. zabójstwa byłego libańskiego  premiera Rafiqa Hariri'ego. Podpisał się pod ostatnim, trzecim już, aktem oskarżenia Karadżicia. Od początku objęcia urzędu bardzo mocno naciskał na Serbię, by wydała Karadżicia.

OBRONA:

Adwokat Svetozar Vujačić - (ur.1949) - szef "niewidocznych obrońców" Karadżicia. Urodził się w 1949 roku w Dubrowniku, skończył prawo w Belgradzie. Wieloletni przyjaciel rodziny Karadżicia, reprezentuje oskarżonego od dnia jego aresztowania w Belgradzie. Choć Karadżić będzie przed trybunałem występował sam, nad jego obroną pracuje międzynarodowy zespół ok. 40 prawników pod wodzą Vujačicia. Pisałam o nich tu .



Adwokat Peter Robinson  - Amerykanin, adwokat występujący od lat w ICTY, od października 2008 jako doradca prawny Karadżicia. W Hadze, w trybunale ds. zbrodni w Ruandzie, jest obrońcą Josepha Nzirorera, oskarżonego o organizację masakr cywilów z plemienia Tutsi, w 1994 roku. Robinson jest łącznikiem z zachodnimi mediami, to on najczęściej wypowiada się w imieniu Karadżicia.

Zobacz salę rozpraw nr 1, w której jest sądzony Karadżić - kliknij

Trybunał ONZ ds. Zbrodni w b.Jugosławii działa od 1993 roku. Na razie wiadomo, że będzie istaniał do końca 2010, gdy wygasa jego mandat. W ubiegłym roku budżet ICTY wyniósł 342 mln dol.


Jeśli chcesz dowiedzieć się, co w sprawie Karadżicia działo się w Hadze przez ostatnie 15 miesięcy, zapraszam do lektury czterech pierwszych odcinków "monitora":

  • cz.1 , 21 lutego 2009
  • cz.2 , 13 kwietnia 2009 (zobacz więzienie Karadżicia)
  • cz.3 , 21 lipca 2009
  • cz.4 , 16 października 2009
sobota, 24 października 2009
Medialna głupota, czyli jak artykuł "The Times" o agencie Tomku zaczął żyć własnym życiem

Dziś miałam  okazję przekonać się w jak idiotyczny sposób działa przepływ informacji we współczesnym świecie. Otóż 20 października na anglojęzycznym portalu Polskiego Radia www.thenews.pl , którym m.in. też się zajmuję, ukazał się artykuł pod prostym hasłem "kim jest agent Tomek".

Zebraliśmy w nim infromacje z różnych polskich źródeł (powołując się na nie!), aby nasi czytelnicy dowiedzieli się czegoś o najbardziej medialnej postaci ostatnich dni ;) http://polskieradio.pl/thenews/national/artykul118321_agent_tomek___super_spy_or_super_stud.html

Trzy dni później (23.10) w wydaniu internetowym szacownego brytyjskiego "The Times" ukazał się tekst na ten sam temat. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby artykuł berlińskiego korespondenta gazety łudząco podobny do naszego: http://www.timesonline.co.uk/tol/news/world/europe/article6886260.ece

Kto ma wątpliwości niech porówna np. cytaty in extenso przytoczone przez nas i te umieszczone w brytyjskim artykule... Autor skorzystał też z linków dodanych przez nas pod informacją na thenews.pl, dzięki czemu nazwa "Polskie Radio" pojawia się w ogóle w jego tekście (nie ma innego wytłumaczenia, bo przecież o sprawie posłanki Sawickiej donosiły wszystkie polskie media, a nie tylko PR).

 "Tomek" na YouTube:

Po krótkim porównaniu obu artykułów, dla kogoś, kto zajmował się trochę dziennikarstwem, sprawa będzie raczej jasna... Dziwne jest tylko to, że pan Boyes  - przez wiele lat korespondent "The Times" w Polsce (1981-87 i 1989-92) - zna nasz język, więc mógł napisać coś bardziej własnego...

Nic to. Bez względu na jakość jego tekstu, dziś prawie wszystkie polskie portale zaczęły trąbić jak to "The Times" dokładnie opisał sprawę Tomka, jaką się wiedzą wykazał itd. Sami zresztą zobaczcie: http://news.google.pl/news/search?pz=1&cf=all&ned=pl_pl&hl=pl&q=tomek+the+times

Litości! Czy musimy być takim zaściankiem i emocjonować się tym, że o nas piszą, albo  że z nas przepisują? Gdyby to było jakieś dziennikarstwo śledcze, gdyby art. "Timesa" coś wnosił, to ja rozumiem... Ale przecież tak nie jest.

P.S. Jedno muszę oddać dziennikowi "The Times" -  James Bondski w tytule im się udał!

poniedziałek, 19 października 2009
Pocztówka muzyczna z Rumunii - Nicu Alifantis

Mgła i szaruga w Warszawie nastroiły mnie jesiennie. Pora więc na pocztówkę muzyczną w takim klimacie. Tym razem zaglądam na półkę "Rumunia". Przy okazji zdradzę pewien mój sekret związany z kupowaniem płyt. Otóż kolekcjonuję je chorobliwie. Zawsze jak jestem w innym kraju, kupuję miejscową muzykę bo wychodzę z założenia, że bez niej,  bez kina, bez historii nie da się zrozumieć żadnego miejsca na świecie. 

Często brakuje jednak czasu na długie przesłuchiwanie płyt, albo też nie ma ich gdzie lub na czym przesłuchać. Wtedy wybieram płyty po okładkach... Robię tak, bo zawsze mi się wydaje, że osoby, których muzyka może mi się spodobać nie zrobią sobie różowej okładki do płyty, ani nie wystąpią na niej w stroju króliczka etc. Nie jest to metoda najbardziej inteligentna, ale - o dziwo - mi się sprawdza :)

Tak właśnie dokonałam zakupu pierwszej płyty Nicu Alifantisa. Trochę to wstyd, bo Alifantis jest bardzo znanym w Rumunii bardem (wydał ponad 15 płyt), kompozytorem muzyki teatralnej i filmowej, aktorem itd., ale tak było. Zobaczyłam na okładce gościa z gitarą akustyczną i orkiestrą symfoniczną za plecami i stwierdziłam, że może być nieźle. I było :)

Wrzucam więc dziś na "Oko" trzy piosenki jesienno-zimowe. Można zaparzyć herbatę, włożyć góralskie skarpety i chwilę się pogrzać przy gitarowych dźwiękach. Miłego słuchania!

 Na początek "Umbra":

i trochę pogodniejsza "Balada blondelor iubiri"

a na koniec piosenka grudniowa "Decembre":

Strona Nicu Alifantisa: http://www.alifantis.ro/ 

niedziela, 18 października 2009
Bałkańskie filmy na 25. Warszawskim Festiwalu Filmowym

Dziś ostatni dzień Warszawskiego Festiwalu Filmowego, więc pora na podsumowanie. Tradycyjnie wybrałam się na niemal wszystkie bałkańskie filmy na WFF. Wśród nich moja prywatna palma pierwszeństwa (nie mylić z innymi palmami ;) wędruje w ręce Chorwata Vinko Brešana za film "To jeszcze nie koniec" ("Nije kraj" lub in English "Will Not End Here").

Zwiastun filmu "Nije kraj" (trailer marny, ale jest):

W tej koprodukcji chorwacko-serbskiej, co samo w sobie jest ciekawe, Brešan wraca do wojennych wątków, ale w sposób inny, niż pokazywano to do tej pory.

Wyszła więc fajna historia, trochę śmieszna i trochę straszna, która jednocześnie pokazuje poplątane bałkańskie losy i skomplikowane relacje między narodami. A wszystko to opowiedziane bez dydaktyczno-patriotycznych zapędów i podlane absurdalnym, typowym dla tego reżysera, poczuciem humoru. Polecam.

Vinko Brešan (rocznik 1964) części z Was jest już pewnie znany jako autor bardzo fajnego filmu "Maršal" (1999).

Z innych bałkańskich filmów na 25 WFF dobrze wypadły również m.in. bułgarskie "Wschodnie zabawy" (Eastern Plays), reż. Kamen Kalev, rysujące ponury obraz młodego pokolenia Bułgarów. Jak się okazało już po napisaniu tego wpisu, film dostał w Warszawie nagrodę w kategorii "1-2", czyli dla młodych reżyserów, którzy na festiwalu prezentowali swój pierwszy lub drugi film pełnometrażowy w karierze.

Nieźle zapowiadały się  rumuńskie "Opowieści Złotego Wieku" Cristiana Mungiu, reżysera młodego pokolenia, w 2007 roku nagrodzonego Złotą Palmą  w Cannes za film "4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni". Niestety, dystrybutor - ponoć w porozumieniu z reżyserem - postanowił okaleczyć film i zaprezentować w Warszawie jedynie 2 z 5 części, które się na niego składają. Tylko czemu osoby, którym zależy na propagowaniu filmu miałyby się wykazać taką głupotą? No, ale takie wyjaśnienie dostali widzowie WFF... Osobiście w nie nie wierzę i podejrzewam raczej jakąś amatorszczyznę,  w stylu przywiezienia do Warszawy tylko części filmu lub zagubienia połowy napisów.

Ze wszystkich filmów, które widziałam na festiwalu w tym roku, najbardziej podobał mi się rosyjski obraz o Josifie Brodskim "Półtora pokoju" ("Poltory komnaty" lub "Room And A Half" ) w reżyserii Andrieja Chrzanowskiego. To film jaki zdarza się raz na kilka-kilkanaście lat. Bardzo osobista i malarska opowieść o Rosji, inspirowana życiem Brodskiego,  ze świetnymi animowanymi wstawkami. Klasa! Zamieszczam mały fragment (po rosyjsku) - o mieszkaniu rodziców Brodskiego wraz z jedną z animacji.  Sczególnie podoba mi się jej fragment pokazujący rewolucję.

Gdyby ktoś chciał posłuchać wywiadu z reżyserem (po rosyjsku), to zapraszam na strony Polskiego Radia: http://polskieradio.pl/_admin/cm/polonia/_Sekcja189/_audio/2009102003243409.mp3 

P.S. Uważam, że widzowie powinni pisać petycję do dyrektora festiwalu Stefana Laudyna w sprawie uruchomienia internetowej rezerwacji i sprzedaży biletów na 26.WFF! Wstyd, że  jeszcze jej nie ma. List do widzów też przydałoby się lekko odświeżyć, bo forma mocno zgrzebna.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17