Bałkański blog Agnieszki Skieterskiej, pisany od 2007 :: And all that will be left are the stories we have told
czwartek, 30 kwietnia 2015
Polska perła w Macedonii

Na historie takie, jak opowieść o nieznanej polskiej kolekcji sztuki współczesnej, która trafiła do Macedonii po tragicznym trzęsieniu ziemi z 1963 roku, wpada się raz na kilka lat, albo i rzadziej.

Dzięki spotkaniu z ambasadorem RP w Skopje panem Jackiem Multanowskim i jego żoną panią Kingą Nettmann-Multanowską ja i mój zespół zajmujący się komunikacją internetową Ministerstwa Spraw Zagranicznych dowiedzieliśmy się o istnieniu tej cennej kolekcji, którą tworzą m.in. prace Jerzego Nowosielskiego i Jana Cybisa.

Polskie dzieła, łącznie ponad 200 prac 135 autorów, trafiły do zrujnowanego Skopje jako gest solidarności naszych artystów i część ogólnoświatowej zbiórki. Macedońskiemu miastu, które było wówczas częścią Jugosławii, swoją pracę podarował nawet Pablo Picasso.

Miasto w górach, Jerzy Nowosielski

Obraz Jerzego Nowosielskiego pt. "Miasto w górach" z polskiej kolekcji sztuki w zbiorach Muzeum Sztuki Współczesnej w Skopje. Fot. Materiały prasowe MSZ.



Muzeum Sztuki Współczesnej w Skopje zaprojektowane także przez Polaków - a dokładniej przez słynną grupę architektoniczną "Tygrysy" w składzie: Wacław Kłyszewski, Jerzy Mokrzyński i Eugeniusz Wierzbicki - i otwarte dla zwiedzających w 1970 roku mając do dyspozycji zbyt małą przestrzeń, prezentuje dziś tylko jedną pracę z całej polskiej kolekcji - "Kompozycję" Henryka Stażewskiego.

Reszta dzieł znajduje się w magazynach, obok ponad 4 tys. innych zgormadzonych przez muzeum prac. Wspólnie z Ambasadą RP uznaliśmy, że trzeba wydobyć tę nieznaną polską kolekcję z niebytu, zdigitalizować ją i pokazać internautom.

Najlepszym miejscem do wystawienia prac wydał mi się Google Cultural Institute, czyli wirtualne muzeum kultury i sztuki Google. Zależało nam także, by o polskiej kolekcji i udziale Polaków w odbudowie miasta opowiedzieli sami uczestnicy tych wydarzeń: malarze, którzy ponad pół wieku temu podarowali swe prace, Macedończycy, którzy przeżyli trzęsienie ziemi, osoby, które pracowały z polskimi urbanistami i architektami czy też ci, którzy obecnie dbają o zachowanie prac, zarówno po stronie polskiej, jak i macedońskiej. Aby dopuścić ich do głosu zrealizowaliśmy film, który towarzyszy wirtualnej wystawie.

Po kilku miesiącach prac udało się osiągnąć założone cele! Zapraszam więc do oglądania wystawy online i filmu pt. "Skopje. Sztuka solidarności".

Zobacz wystawę w Google Cultural Institute >>>

Jeśli więc zawitacie do Skopje, warto wybrać się do Muzeum Sztuki Współczesnej, tak bardzo związanym z Polską i kryjącym cenną kolekcję naszej sztuki.

***

Film ma również dwie inne wersje językowe - angielską i macedońską, a wystawa jest dostępna w języku polskim i angielskim:

EN:

Exhibition "Skopje. The Art of Solidarity" >>>

Film >>>

MK:

Film >>>

 

 

sobota, 25 kwietnia 2015
Bułagarskie skarby

Lubię muzea. Nawet jeśli nie są wystrzałowe, multimedialne i wprost z XXI wieku. Po prostu je lubię. Tym bardziej cieszę się, że po ponad dwuletniej przerwie znów jestem w Bułgarii i pierwszy raz udało mi się zwiedzić Narodowe Muzeum Historii w Sofii.

Wnętrze muzeum z widokiem na Witoszę w pogodne dni, tu dawniej spotykali się bułgarscy dygnitarze. Fot. A.Skieterska

Choć mieści się dość daleko od centrum stolicy, w kompleksie należącym do dawnych komunistycznych władz bułgarskich, w którym Todor Żiwkow zwykł przyjmować swoich gości (sam mieszkał tuż obok), bardzo warto się tu wybrać. Tym bardziej, że stąd już tylko rzut kamieniem do Cerkwi Bojańskiej, wpisanej na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. 

Dzięki organizatorom mojego pobytu w Sofii miałam okazję, by zobaczyć część skarbów, o których niegdyś pisałam.

Trackie skarby. Fot. A.Skieterska

Choć Bułgaria kojarzy się Polakom z kurortami nadmorskimi, ma do zaoferowania znacznie więcej. Poza świetnymi górami jest też kopalnią bezcennych skarbów archeologicznych. Część z nich można zobaczyć właśnie w sofijskim muzeum.

Wspaniałe kielichy z czasów trackich. Fot. A.Skieterska

Cudne przedmioty z czasów trackich urzekają detalami i misterią wykonania. Mogą się stać wielką atrakcją Bułgarii, ale też bardzo trudno ich upilnować. O przypominających dorbą powieść kryminalną problemach z cennymi antykami możecie przeczytać w moim reportażu  sprzed kilku lat pt. "Tu wszyscy znamy Nerona".

Narodowe Muzeum Historii w Sofii. Fot. A.Skieterska 

Strona www muzeum >>>

wtorek, 13 stycznia 2015
Na 2015 rok

Blog "Oko na Bałkany" zaczyna ósmy rok swojego istnienia. Mam nadzieję, że będę miała nieco więcej czasu na pisanie niż ostatnio i czytelnicy znów znajdą tu ciekawe bałkańskie historie! 

Zamiast długiego wpisu, trochę na fali wydarzeń w Paryżu, a trochę z okazji Nowego Roku, przesyłam Wam fotograficzną pocztówkę z mojej tegorocznej włóczęgi po Bałkanach.

Życzę Wam i sobie, by takich miejsc, jak to na zdjeciu, gdzie tuż obok siebie w spokoju stoją meczet (na Bałkanach džamija), cerkiew prawosławna i kościół katolicki, było wokół nas jak najwięcej i by nie pozbawili ich nas ci, którym na tym zależy. 

A zdjęcie zrobiłam w Czarnogórze, w miasteczku Gusinje, u stóp gór Prokletije.

sobota, 18 października 2014
Trzy nagrody dla bałkańskiego kina na 30. Warszawskim Festiwalu Filmowym

Rumuński film "Toto i jego siostry" zdobył nagrodę dla najlepszego filmu dokumentalnego 30. Warszawskiego Festiwalu Filmowego (WFF), a za najlepszego reżysera uznano Chorwata Ognjena Svilicicia, autora filmu "Takie są zasady". Także bułgarska "Lekcja" wyjedzie ze stolicy Polski z laurem dla młodych reżyserów. Warsaw Grand Prix, czyli główną nagrodę festiwalu otrzymał chiński film "Trumna w górach" w reżyserii Xin Yukun.

Od dawna miłośnicy bałkańskiego kina nie mogli na WFF zobaczyć tylu dobrych filmów z tego regionu, ile pojawiło się ich w tym roku. Dokument "Toto i jego siostry" Alexandra Nanau w pełni zasłużył na najwyższy laur festiwalowy w swojej kategorii. Film opowiada o losie trójki romskiego rodzeństwa, które wychowuje się w cygańskim gettcie, czyli Sektorze 5, dzielnicy Bukaresztu. To jak żyją i jakie problemy mają dzieci i ich najbliższe otoczenie dla publiczność w większości europejskich miast jest szokujące. Poprzez znalezienie Toto, głównego bohatera filmu i dzięki odkryciu jego niespodziewanego talentu reżyserowi udało się jednak uniknąć dość banalnej opowieści od ciężkim życiu w trudnych warunkach.

Dokument o cygańskich kwartałach rumuńskiej stolicy - Rahovej, Ferentari i Giurgiului, jest mi szczególnie bliski, bo siedem lat temu Sektor 5 stał się tematem mojego reportażu w "Gazecie Wyborczej". Do dziś pamiętam dźwięk rozdeptywanych strzykawek, na które nie sposób było nie wdepnąć chodząc po ulicach romskich osiedli, gdzie narkomania jest gigantycznym porblemem. 

Ulica w Sektorze 5, fot. A.Skieterska

Jak dzielnica wyglądała wówczas, możecie zobaczyć w mojej galerii zdjęć. Po filmie o losach Toto i jego sióstr, wiem, że niestety nic się tam nie zmieniło. 

Dziewczynki z Sektora 5, fot. A. Skieterska

Poza nagrodzonym dokumentem rumuńskim na tegorocznym WFF widziałam jeszcze dwa inne bałkańskie warte zobaczenia. Jednym z nich był film "Wujek Tony, trzej głupcy i służba bezpieczeństwa", czyli opowieść o genialnym bułgarskim twórcy filmów aniomowanych Antonym "Tonym" Trajanowie, który dla Bułagrów i świata przez lata pozostawał anonimowy pracując na nazwisko powszechnie uwielbianego karykaturzysty i reżysera filmów aniomowanych Donio Donewa.

Choć obaj stanowli utalentowany duet, to splendor, pieniądze i sława przypadły w udziale tylko Donio, który całkiem niedawno okazała się być długoletnim współpracownikiem tajnych służb komunistycznej Bułgarii...

Demaskatorska opowieść o Donio Donewie autorstwa dwóch młodych bułgarskich reżyserek Veseli Kazakovej i Miny Milevaej, z których jedna była uczennicą Tonego, wywołała w Bułgarii wielką aferę i niechęć wielu postaci ze świata filmu, do tego stopnia, że film miał problemy z dystrybucją, a bułgarska telewizja państwowa odmówiła jego emisji. Mimo tych problemów przez 7 miesięcy można go było oglądać w bułgarskich kinach.

Drugim wartym zobaczenia dokumentem był rumuńsko-serbski "Las" w reżyserii Sinišy Dragina. Opowiedziana w nim historia pewnego XIX-wiecznego obrazu rumuńskiego malarza Iona Andreescu jest tłem do opowieści o Jugosławii, a także porównania dyktatur josipa Broz Tity i Nicolae Ceausescu.

Wśród autorów bałkańskich filmów fabularnych w tym roku najważniejszą nagrodę, za najlepszą reżyserię, zdobyła kinematografia chorwacka. Dramat rodzinny w reżyserii Ognjena Svilicicia pokazujący zderzenie jednoski z bezdusznymi służbami publicznymi i biurokracją jest przerażający, bo historia opowiedziana przez niego mogłaby się wydarzyć w większości krajów świata, a na pewno w każdym z krajów Europy Środkowo-Wschodniej...

Ostatnim z nagrodzonych na tegorocznym WFF bałkańskich filmów w jest "Lekcja" w reżyserii dwojga Bułgarów Kristiny Grozevej i Petara Valchanova. Tego filmu wyróżnionego w kategorii "1-2", czyli dla autorów pierwszego lub drugiego filmu fabularnego w karierze, jednak nie widziałam, więc zachęcam tylko do zapoznania się z informacją o nim na stronie WFF.

 

 

Wahova- Ferentari- Giurgiului

środa, 27 sierpnia 2014
Powrót na Bałkany i moje trzy ulubione miejsca w Belgradzie

W Polsce jesień już czeka za progiem, więc pora od niej uciec. Za kilka dni kierunek Bałkany! W planie co najmniej Serbia i Czarnogóra, a jak się dobrze ułoży także Albania i Chorwacja. A ponieważ korzystając z tanich lotów podróż zaczniemy w Serbii, dziś moje trzy ulubione miejsac w Belgradzie, który nota bene dzięki dogodnemu połączeniu staje się całkiem popularnym celem wyjazdów polskich turystów.

 1. Ulica Skadarska

Magiczne, choć mocno turytyczne miejsce. Ulica knajp z muzyką na żywo, a do tego kramy z antykami. Świetne miejsce na pierwszy czy ostatni wieczór w Belradzie. W samym centrum, a jednak bez zgiełku wielkiego miasta. 

Knajpka na Skadarskiej, fot. A.Skieterska

Sprzedawcy starych przdmiotów, fot. A.Skieterska

2. Zemun

Tu po prostu nadal czuć Austro-Węgry. Zemun, dziś dzielnica Belgradu, a dawniej osobne miasteczko ma w sobie urokliwą powolność rodem nie z tej epoki. Lubię poplątać się krętymi i niekiedy stromymi uliczkami, by spod wieży popatrzeć na Dunaj. Przeciętnemu mieszkańcówi Belgradu dzielnica kojarzy się też z tutejszą mafią.  

Widok na spadziste dachy Zemunu, fot. A.Skieterska

Kręte uliczki Zemunu, fot. A.Skieterska

3. Zeleni venac 

Uwielbiam bazary pod każdą szerokością geograficzną. W Belgradzie, jak chcę się dowiedzieć, co myślą Serbowie, właśnie tam zadaję mniej wygodne pytania i najczęściej dostaję na nie szczere odpowiedzi ;-) No i oczwyiście kupuję tam różne cuda np. z papryki, czy smaczne sery. Rynek mieści się w samym centrum miasta.

 


Wyborne przeciery paprykowe i inne pikle najlepiej kupić właśnie tu. Fot. A.Skieterska

 

Skarbem Blegradu są też całe kwartały modernistycznych ulic, które bardzo lubię. W wielu zachowały się ciekawe drzwii wejściowe i inne detale. Ale te zakątki najepiej odkrywać samemu, spacerując po ulicach miata.

Jeśli macie swoje ulubione miejsca w Belgradzie, zachęcam do ich polecania w komentarzach pod tym postem!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 58
| < Wrzesień 2015 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30        
Zakładki:

"Oko na Bałkany" na ekranie
Przegląd filmowy Oko na Bałkany