Bałkański blog Agnieszki Skieterskiej, pisany od 2007 :: And all that will be left are the stories we have told
czwartek, 15 sierpnia 2013
Książkowe lekcje Ismaila Kadare

W dniu śmierci bardzo przeze mnie cenionego i lubianego Sławomira Mrożka (1930-2013), przy którego "Miłości na Krymie" czy "Tangu" śmiałam się wiele razy widząc nas wszystkich w krzywym zwierciadle, na "Oku" mogę napisać tylko o najwybitniejszym i najbardziej znanym współczesnym pisarzu albańskim - Ismailu Kadare. Zbierałam się zresztą do tego od dawna i czas nadrobić zaległości, póki ten urodzony w 1936 roku prozaik wciąż tworzy. 

Aby przeczytać jego słynną "Krew za krew" kilka lat temu pobiłam swój rekord cenowy na Allegro. Nie było wyjścia, gdyż tę cienką i dość niewielką pod względem rozmiaru książkę po raz pierwszy i ostatni w Polsce "Czytelnik" wydał w 1988 roku. Nie znam jednak lepszej pozycji, która w pigułce opowiadałaby o tym, czym jest wywodzący się z XV wieku albański kodeks  prawa zwyczajowego "Kanun", zwany też "Kodeksem księcia Dukagjini" (od nazwy władcy, który panował wówczas na ziemiach albańskich), jak wyglądają wendety oraz jak zasada "krew oddana, krew odebrana" bywa wciąż realizowana w praktyce. Z tych powodów chciałam ją mieć w swojej bibliotece.

To z tej książki pochodzi zdanie, które świetnie oddaje charakter bałkańskich narodów. Opisując wizytę głównego bohatera Gjorga w karczmie Kadare napisał o nim, że: "przysłuchiwał się rozmowom ludzi, którym, ku jego zdziwieniu, mogło brakować chleba i soli w torbie, ale nigdy nie brakowało opowieści". Za te opowieści lubię właśnie bałkańskie włóczęgi.

Ismail Kadaré gano el premio Principe de Asturias de las LetrasIsmail Kadare, fot. Fabricio Calderón/Flickr 

Kadare, kilkakrotnie wymieniany wśród kandydatów do Nobla, urodził się na Południu Albanii, w pięknej zabytkowej Gjirokastrze, która w 2005 roku została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO (w tym samym mieście urodził się też zresztą wieloletni albański dyktator Enver Hodża). Dziś mieszka we Francji i Albanii.

Z jego bogatego dorobku tylko niewielka część ukazała się w języku polskim, ale po około 20 letniej przerwie nasze wydawnictwa (np. Pogranicze, Świat Książki, Znak) powoli nadrabiają zaległości. Szczególnie polecam dwuczęściową serię wydaną przez "Świat Książki", na którą składają się: "Córka Agamemnona" i będący jej kontynuacją "Następca". Obie te książki powinien przeczytać każdy, kto interesuje się Bałkanami, totalitaryzmem, polityką lub też pracuje w korporacji. Przydadzą się każdemu, kto musi funkcjonować w dużym zbiorowisku ludzkim. Lektura pozbawia wielu złudzeń, pozwala także odkryć podobieństwa tam, gdzie nie zawsze się ich spodziewamy.

"Następca", poza tym, że jest pierwszorzędną literaturą, jest także najbardziej związaną z Polską książką Kadare, jego akcja zaczyna się bowiem dokładnie 13 grudnia 1981 roku, gdy w naszym kraju wybucha stan wojenny, przywoływany zresztą w tej powieści. Książka opowiada o komunistycznej Albanii, ale choć jej tłem jest Tirana, treść wciąż pozostaje bardzo uniwersalna. 

Serię tę i kilka innych książek Ismaila Kadare przełożyła na polski z albańskiego Dorota Horodyska, jedyna w naszym kraju tłumacza, która tłumaczy książki albańskich pisarzy z oryginału, a nie z języka francuskiego czy angielskiego. Cieszę się, że mamy w kraju choć jedną taką osobę!

Ismail Kadaré en Oviedo

Ismail Kadare w hiszpańskim Oviedo, fot. El Comercio Digital/Flickr

Poza wspomnianymi już pozycjami poznawanie prozy Ismaila Kadare warto rozpocząć od "Generała Martwej Armii", który przyniósł pisarzowi światową sławę, a dziś w Polsce można go kupić tylko na internetowych aukcjach (wyd. 1984). Jeśli w wakacje macie więc trochę więcej czasu, warto pośledzić serwisy aukcyjne i półki księgarskie, bo wznowień tego, co wyszło w ciągu ostatnich pięciu lat, pewnie znów doczekamy się za dekadę czy dwie. Chyba, że wcześniej ktoś wyda te pozycje jako e-booki i będziemy mogli bez ograniczeń czytać Kadarego na czytnikach, których jestem wielką zwolenniczką.

A przy okazji z przyjemnością odnotowuję, że w sierpniu minęło sześć lat odkąd spotykamy się na tym blogu. Bałkany wciąż mnie fascynują, więc jest szansa na kolejne lata blogowania. Wiernym czytelnikom dziękuję za regularne komentarze, które zachęcają do pisania, a nowych zapraszam do ponownych odwiedzin.

czwartek, 11 lipca 2013
Rocznica masakry w Srebrenicy i 70 lat od rzezi wołyńskiej

Dwie tragiczne rocznice - 70 lat od rzezi wołyńskiej i 18 lat od masakry w Srebrenicy - zbiegają się dziś ze sobą. Może dzięki temu Polakom łatwiej będzie zrozumieć to, co czują co roku w lipcu Bośniacy?

O Wołyniu wiele pisać nie będę, powiem tylko, że moja rodzina jest żywym dowodem na to, że wśród Ukraińców na Wołyniu w 1943 roku byli i tacy, którzy ratowali Polaków. Moi pradziadkowie Sylwester i Władysława oraz ich pięcioro dzieci, w tym mama mojego taty Leokadia, mieszkali wówczas w niewielkiej miejscowości Żurawiec, koło Włodzimierza Wołyńskiego. Było to zaledwie 2 km od Kisielina, a pożar tamtejszego kościoła, w którym 11 lipca Ukraińcy zamordowali ok. 90 Polaków, moja 13-letnia babcia widziała ze swojego domu. Lato 1943 roku i czystki, które pochłonęły życie do 100 tys. Polaków, cała siódemka przeżyła jednak tylko dlatego, że przed mordem ostrzegli ich ukraińscy sąsiedzi.

Pewnie dzięki temu doświadczeniu rodzinnemu i temu, że na studiach podczas kursu przewodników górskich zgłębiałam historię Beskidu Niskiego i Bieszczad, 60 lat po tym jak moi przodkowie musieli uciekać ze swoich domów, napisałam pracę magisterską o "Akcji Wisła". Chciałam zobaczyć jak historia relacji polsko-ukraińskich wygląda z drugiego brzegu rzeki i wiem dobrze, że z perspektywy ukraińskiej jest ona równie bolesna.

Na zdjęciu przedstawienie "Arka" Teatru Ósmego Dnia inspirowane m.in. wydarzeniami na Bałkanach, fot. A.Skieterska

Na Bałkanach 11 lipca to jednak dzień, w którym wspomina się masakrę w Srebrenicy. W 1995 roku, 52 lata po Wołyniu, Serbowie zamordowali tam ok. 7 tys. bośniackich Muzułmanów. Dziś w Potoczari, gdzie chowane są szczątki ekshumowane z masowych grobów pochowano 409 kolejnych zidentyfikowanych ofiar tej zbrodni. W uroczystościach żałobnych wzięło ok. 50 tys. osób.

Tymczasem Międzynarodowy Trybunał Karny ds. zbrodni w byłej Jugosławii (ICTY), który sądzi złapanego pięć lat temu przywódcę bośniackich Serbów 68-letniego Radovana Karadżicia, oskarżanego m.in. o współudział w srebrenickiej zbrodni także dziś przywrócił mu jeden z dwóch zarzutów ludobójstwa. Przed rokiem sędziowie ICTY uznali, że nie ma dostatecznych dowodów, aby taki zarzut mu postawić. Złożona przez oskarżenie apelacja przyniosła jednak skutek i został on przywrócony. Karadżić znów ma więc 11 zarzutów.

Wszystkie zarzuty tu>>>

poniedziałek, 01 lipca 2013
Chorwacja w Unii Europejskiej - #CroatiaEU

Chorwacja dołączyła dziś do Unii Europejskiej. We Wspólnocie jest więc nas o ponad 4,2 mln obywateli więcej. Cieszę się! W Chorwacji zdania na temat zalet i wad członkostwa tradycyjnie są podzielone, ale o tym wielokrotnie na "Oku" przez ostatnie lata pisałam.

Dziś wypada wznieść toast za Chorwatów i życzyć im powodzenia! Na drugi, po Słowenii, kraj postjugosłowiański przyszło nam w końcu czekać w UE aż 9 lat.

Pośród różnych podziękowań dziś władze Chorwacji podziękowały też swoim obywatelom, za promowanie w ostatnich tygodniach hashtagu #CroatiaEU, którym na Twitterze oznaczane były wszelkie wzmianki dotyczące rozszerzenia Unii o Chorwację. Ot, znak czasów :-)

A przy okazji zainteresowanym Chorwacją polecam najlepszy w PL blog o tym kraju HR jak Chorwacja >>>

Na zdjęciu powyżej grafika promująca #CroatiaEU przygotowana przez chorwacki rząd

1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10 ... 98
| < Styczeń 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:

"Oko na Bałkany" na ekranie
Przegląd filmowy Oko na Bałkany