Bałkański blog Agnieszki Skieterskiej, pisany od 2007 :: And all that will be left are the stories we have told
niedziela, 25 maja 2014
Bałkany od podszewki, czyli dyplomacja od kuchni i w terenie

Dwa filmy o Bałkanach startują w tegorocznym konkursie filmów dokumentalnych na rozpoczynającym się dziś 54. Krakowskim Festiwalu Filmowym. Przybliżający bałkańskie problemy węgierscy "Mediatorzy" i duńska "Wyższa konieczność" pokazują, jak ciężko rodzą się dyplomatyczne porozumienia i jak światowa polityka puka do naszych drzwi, nawet gdy tego nie planujemy. Oba dokumenty są zdecydowanie warte zobaczenia.

Duszny gabinet w Brukseli, w nim brytyjski dyplomata i strateg Robert Cooper, bohater filmu "Mediatorzy", reprezentujący Unię Europejską w pierwszych w historii bezpośrednich rozmowach między Serbią a Kosowem, które rozpoczęły się 8 marca 2011 roku, trzy lata po ogłoszeniu niepodległości przez kosowskich Albańczyków.

Przy stole w pokoju Coopera, po wielu rundach negocjacji, od kilku godzin trwają końcowe rozmowy między wicepremier Kosowa Editą Tahiri i Borko Stefanoviciem, reprezentantem rządu Serbii. Stawką jest szybkie przyznanie Serbii statusu kandydata do Unii Europejskiej i bliższa współpraca Kosowa z UE.

Reprezentanci Prisztiny i Belgradu walczą o każde słowo porozumienia, a duńska dokumentalistka Karen Stokkendal Poulsen towarzyszy im z kamerą w ważniejszych momentach. Zapis rozmów pokazuje pasjonujące kulisy dyplomacji. Nie łatwo je oddać w atrakcyjny dla widza sposób, ale Dunce to zadanie się udaje.

W filmie zabrakło mi tylko jednego - pokazania widzom, czemu porozumienie uzgodnione ostatecznie 24 lutego 2012 roku było istotne i co zmieniło, a przecież wśród ustaleń znalazło się wówczas sporo ważnych dla zwykłych ludzi spraw m.in.: wzajemne uznawanie dyplomów uniwersyteckich, uznanie przez Serbię kosowskiej kontroli celnej i kosowskiej reprezentacji w organizacjach regionalnych.


The Agreement/Forhandleren trailer UK subs
from Bullitt Film on Vimeo. 

Dokument "Mediatorzy" kończy się w chwili uzgodnienia tekstu pierwszego porozumienia między dwoma krajami, jednak przy tej okazji warto dodać, że w kwietniu 2013 roku Kosowo i Serbia podpisały drugi wspólny dokument, tzw. Porozumienie brukselskie, które było negocjowanie przez premierów obu krajów. Po jego podpisaniu Komisja Europejska zarekomendowała rozpoczęcie negocjacji akcesyjnych z Serbią (rozpoczęły się w styczniu 2014 r.) i prac nad umową stowarzyszeniową z Kosowem (proces zaczął się w październiku 2013 r.).

Z zupełnie innej perspektywy widzimy Bałkany i Unię Europejską w świetnym węgierskim dokumencie pt. "Wyższa konieczność". Viktor Oszkár Nagy i András Petrik opowiadają w nim historię pogranicza węgiersko-serbskiego, które dla przybyszów z Afganistanu, Mali czy Ghany staje się bramą do lepszego świata lub też barierą niemożliwą do pokonania, od której niczym od trampoliny odbijają się wracając po kilka-kilkanaście razy do Serbii i czekając na kolejną szansę.

Pastor Tibor Varga z jednym z imigrantów, kadr z filmu "Wyższa konieczność"

Imigranci, mimo zimy i trudnych warunków, próbują przedostać się z serbskiej Suboticy do węgierskiej miejscowości Röszke. Zmarzniętym i głodnym, koczującym w foliowych prowizorycznych namiotach pomaga węgierski pastor Tibor Varga mieszkający w Serbii. Z drugiej strony przeprawę na Węgry próbują uniemożliwić im tamtejsza wyposażona w kamery termowizyjne Straż Graniczna pilnująca granicy Unii Europejskiej, ale też Gwardia Obywatelska złożona z miejscowych ochotników z Röszke...

Trailer filmu "Wyższa konieczność" >>>

Oglądając film przypominały mi się historie z różnych zielonych granic, które widziałam- czy to w Bieszczadach, na pograniczu polsko-ukraińskim, czy w okolicach bośniackiego miasteczka Trebinje, gdzie wiedzie szlak przemytniczy z Czarnogóry. Wszędzie tam, pod osłoną nocy, rozgrywają się ludzkie dramaty, a mieszakańcy pobliskich miejscowości odczuwają skutki konfilktów zbrojnych czy przewrotów, które toczą się tysiące kilometrów od ich domów. Czasami ofiary tych wydarzeń dosłownie pukają do ich drzwi, często w letnich strojach w środku zimy lub na skraju wyczerpania.

Autorzy filmu nie oceniają czyja postawa - pastora czy gwardzistów-ochotników - jest lepsza. Zwracają jednak uwagę na problem coraz większej liczby imigrantów, którzy szukają w Europie schronienia i na to, w jaki sposób UE próbuje sobie z nimi poradzić. Rocznie w Unii Europejskiej - jak podają węgierscy dokumentaliści - odnowtowuje się ok. 100 tys. prób nielegalnego przekroczenia granic Wspólnoty. Granicę serbsko-węgierską dziennie próbuje pokonać ok. 100 osób.

54. Krakowski Festiwal Filmowy trwa do 1 czerwca. 

 

Sprawdź projekcje "Mediatorów" i "Wyższej konieczności".

Zobacz opisy wszytkich filmów 54. Krakowskiego Festiwalu Filmowego >>>

sobota, 24 maja 2014
Bałkany zarażają! - bałkańskie kino na Krakowskim Festiwalu Filmowym

Po raz 54 w niedzielę 25 maja w Krakowie rozpocznie się uczta dla miłośników filmów dokumentalnych, krótkich metraży i animacji. Na tegorocznym Krakowskim Festiwalu Filmowym na widzów czeka 110 filmów, wśród których nie zabraknie produkcji opowiadających o Bałkanach. 

W konkursie pełnometrażowych filmów dokumentalnych zobaczymy dwa bałkańskie tytuły. "Mediatorzy" duńskiej reżyserki Karen Stokkendal Poulsen opowiadają o serbsko-kosowskich negocjach toczących się pod auspicjami Unii Europejskiej, w wyniku których stosunki Belgradu i Prisztiny powoli się normalizują, choć oczywiście nie ma mowy o uznaniu niepodległości Kosowa przez Serbię.

Drugi dokument z Bałkanami w tle pt."Wyższa konieczność" opowiada historię imigrantów uciekających na Zachód przez serbsko-węgierską granicę. Węgierscy reżyserzy Viktor Oszkár Nagy i András Petrik sportretowali w nim węgierską wieś, w której powstają obywtelskie patrole wyłapujące imigrantów i pobliską Suboticę, gdzie miejscowy duchowny stara się ułatwić przybyszom z biednych rejonów świata przedostanie się na Zachód.

O obu dokumentach, których pierwsze projekcje odbędą się już 26 maja, więcej napiszę w niedzielę, a dziś kilka słów o pozakonkursowej "Bałkańskiej duszy" w reżyserii Niemca Hermanna Vaske.

Ten przewodnik po bałkańskich stereotypach i cechach charakteru warto obejrzeć bez względu na stopień znajomości regionu. Występują w nim artyści i naukowcy różnych bałkańskich narodowości, znani poza granicami swoich państw- od lewicowego filozofa Slavoja Žižka ze Słowenii, przez przedstawicieli Serbii, wśród krótych są np. reżyser Emir Kusturica, muzyk Goran Bregović, reżyser Dušan Makavejev czy artystka i preformerka Marina Abramović, po pochodzącą z Bośni i Hercegowiny reżyserkę Jasmilę Žbanić, zdobywczynię berlińskiego Złotego Niedźwiedzia za poruszający film "Grbavica".

W filmie o bałkańskiej duszy i bałkańskiej naturze wypowiadają się też przedstawiciele Albanii, Kosowa, Rumunii, Bułgarii i Turcji. A jaka ona jest i czy narody mieszkające na południe od Austrii łączy jakiś wspólny mianownik?

Jeśli przyjęlibyśmy przytoczony przez Žižka - a faktycznie powszechny wśród bałkańskich narodów - poląd, że Bałkany są wszędzie, ale nie tam, gdzie dane państwo leży (np. dla Słoweńców zaczynają się w Chorwacji, dla Chorwatów w Serbii, a z kolei dla krajów leżących najbardziej na południu są gdzieś dużo bardziej na północy), musielibyśmy uznać, że Bałkanów nie ma... Większość narodów z tego regionu woli bowiem uważać się za przedstawicieli Europy Środkowej.

W ciągu 80 minut wywiadów z mieszkańcami Bałkanów i rozmowy z lubiącą ten region Angeliną Jolie (tak, tak - nie dziwcie się, w 2011 roku nakeciłą nawet słaby niestety melodramat o Bałkanach pod tytułem "Kraina miodu i krwi"), utwierdzamy się jednak w przekonaniu, że wspólna tożsamość, łącząca często zwaśnione narody, przynajmniej w dziedzinie kultury istnieje.

Zdaniem bohaterów filmu, któremu nota bene 10-15 minutowy skrót dobrze by zrobił, wśród cech łączących ludzi na Bałkanach, co nie powinno nikogo zaskoczyć, są m.in. płomienne charaktery, kreatywność i pomysłowość, muzykalność, zadziorność, gorące uczucia, delektowanie się alkoholami i wieczne rozdarcie wewnętrzne.

- Bałkański człowiek, chce opuścić Bałkany. Jak już to zrobi, tęskni za krajem. Jak znów przyjedzie w rodzinne strony martwi się, że nie może wyjechać. Jest wiecznie rozdarty - mówi Marina Abramović. Dodaje też, że region łączy światy Wschodu i Zachodu i jest jak most między nimi. - Na moście zawsze wieje, więc nie możesz stać na nim nieruchomo - podkreśla artystka tłumacząc tym bałkański twórczy niepokój, dzięki któremu region promieniuje energią.

Te cechy powodują, że jak twierdzi Jolie "Bałkany zarażają" i z tym w pełni się zgadzam - choć uważam, że w bałkańskiej duszy siedzi znacznie więcej niż pokazał niemiecki reżyser - a czytelników "Oka na Bałkany" zapraszam od jutra na trwający do 1 czerwca festiwal

***

Jak wiecie na Bałkanach trwa największa od 120 lat powódź. Skala zniszczeń, szczególnie w Bośni i Hercegowinie oraz w Serbii, jest ogromna. Gdybyście chcieli pomóc, zbiórki prowadzą m.in. Polska Akcja Humanitarna i Caritas Polska.

wtorek, 06 maja 2014
Rumuńska Bukowina - kraina serafinów i malowanych klasztorów

Serbia ma już nowy rząd, na którego czele 27 kwietnia stanął Aleksandar Vučić, niegdyś stronnik Slobodana Miloszevicia, potem członek nacjonalistycznej Serbskiej Parti Radykalnej (SRS), druh obecnego prezydenta kraju Tomislava Nikolicia, a teraz przywódca zwycięskiej Serbskiej Partii Postępowej (SNS), ale tym razem to nie Belgrad będzie w centrum uwagi. Dziś zapraszam do Rumunii. Tam, pośród wzgórz Bukowiny, z dala od polityki, ale dzięki unijnym funduszom, pięknieją średniowieczne malowane monastyry. Jeśli nie macie planów na czerwcowy weekend, kierunek bukowiński warto rozważyć!

Kiedy grubo ponad dekadę temu po raz pierwszy zawitałam na Bukowinę, nie miałam wątpliowści, że to nie tylko jeden z nejciekawszych regionów Rumunii, ale także całej Europy Środkowo-Wschodniej. Mozaika kultur, narodów, języków i religii. Do dziś fascynująca.

Patrząc na freski zdobiące z zewnątrz ściany tamtejszych pięknych malowanych klasztorów, np. w Suczawie, Worońcu, Moldowicy czy Humorze, przedstawiające zatroskanych prawosławnych świętych, anioły stąpające po "drabinie bytów" i główki uskrzydlonych serafinów, trudno nie zastanawiać się nad tym, jak zdolnymi artystami byli ich średniowieczni autorzy. Do dziś zadziwia też intensywność barw malowideł.

Ściany monastyru w Suczawie (na liście UNESO), fot. Agnieszka Skieterska

Dzieła wymagają jednak renowacji i tej pomaga Unia Europejska. Dzięki 3 mln euro unijnej dotacji odnowiony zostanie przepięknie położony i ważny dla Rumunów monastyr w Putnej, którego budowę ukończono w 1481 roku. Jego fundatorem był słynny hospodar mołdawski i uznawany za najwybytniejszego władcę średniowiecznej Mołdawii Stefan III Wielki, który także w tym miejscu jest zmarł i został pochowany. Dziś do Putnej szczególnie dużo osób pielgrzymuje 2 lipca, z okazji święta Stefana, który w 1992 roku został kanonizowany przez rumuńską cerkiew prawosławną. Data ta przypomina moment śmierci Stefana, który umarł 2 lipca 1504 roku, prawdopodobnie w wyniku otrucia. 

 Klasztor w Putnej, fot. Agnieszka Skieterska

A skoto już o dniach świętych mowa, to dziś na Bałkanach, szczególnie w Serbii, obchodzony jest Đurđevdan, czyli dzień świętego Jerzego, patrona m.in. Słowian. Święto to symbolicznie rozpoczyna także wiosnę.

Nawet jeśli nie znacie tego święta, to pewnie dzięki Kayah słyszeliście piosenkę "Đurđevdan" zespołu Bielko Dugme:

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 98
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:

"Oko na Bałkany" na ekranie
Przegląd filmowy Oko na Bałkany