Bałkański blog Agnieszki Skieterskiej, pisany od 2007 :: And all that will be left are the stories we have told
poniedziałek, 13 sierpnia 2007
Pocztówka z Gruzji

Czasem, dla odmiany, będe tu umieszczać pocztówki z różnych miejsc, w których niedawno byłam. Na początek Tbilisi nocą.

Tbilisi - dawny meczet, dziś łaźnia

 

Aleia Rustawelego

 

Parlament Gruzji

niedziela, 12 sierpnia 2007
Albańska susza

Skrócone godziny pracy, prąd przez kilka godzin dziennie, woda w kranach przez 1-2 godziny - takie są skutki kryzysu energetycznego w Albanii. We wrześniu ma być jeszcze gorzej.

Kanadyjka Kim, która od pewnego czasu mieszka w Albanii, w swym domu w Tiranie ma siedem ogromnych beczek. Większość na dachu, a dwie największe - każda wysokości człowieka - w łazience. W nich trzyma wodę, bo na tę z kranu nie można liczyć.

Łazienka Kim

Zbiorniki na dachach to w Albanii norma, nawet w stolicy, gdzie wodę dowozi się teraz beczkowozami. Równie popularne są generatory, bo przerwy w dostawach prądu też są normą. - Niestety, ostatnio beczki na dachach mało się przydają, bo z powodu kryzysu energetycznego przeważnie nie działają też pompy - mówi Kim.

W ubiegłym tygodniu Albania zaczęła ograniczać zużycie wody z powodu panującej od 40 dni suszy. Brak deszczu jest także przyczyną przerw w dostawach prądu. Większość energii w 3,6-milionowym kraju pochodzi bowiem z elektrowni wodnych, które w czasie suszy też nie pracują pełną parą.

W 40-stopniowym upale sytuacja w Albanii stała się na tyle poważna, że od wczoraj w instytucjach państwowych skrócono godziny pracy z ośmiu do pięciu. Zabójcze dla niewydajnej energetyki są między innymi tysiące klimatyzatorów, które w bałkańskim upale pracują niemal non stop już nie tylko w urzędach, ale także coraz częściej w domach.

Dachy w Tiranie

- Prosimy wszystkich o wyrozumiałość - apelował do Albańczyków minister energetyki Genc Ruli. I tłumaczył, że dopływ wody do zbiorników elektrowni wodnych jest na najniższym poziomie od 60 lat.

Z powodu kryzysu w Tiranie prąd jest jedynie przez sześć godzin dziennie, na wsiach jest jeszcze gorzej. - Podjęliśmy takie działania, bo rozważamy także najgorszy scenariusz, czyli przedłużającą się suszę - mówił minister Ruli.

Albańczycy tracą jednak cierpliwość, a na przerwy w dostawach najbardziej narzekają przedsiębiorcy i właściciele sklepów, w których są chłodnie - wiele produktów ulega tam rozmrożeniu. Podrożała już nawet woda butelkowana.

We wtorek przez kilka godzin niemal cały kraj został bez prądu z powodu awarii elektrowni w Macedonii. W normalnych warunkach Albania importuje 5-6 mln kilowatogodzin dziennie, a drugie tyle produkuje sama. Teraz jednak korzysta głównie z energii importowanej.

O tę jednak na Bałkanach coraz trudniej. Zwłaszcza od czasu, gdy na mocy umowy z UE Bułgaria zamknęła pod koniec 2006 r. dwa z czterech reaktorów atomowych w elektrowni Kozłoduj. Reaktory te zaopatrywały m.in. Albanię i Kosowo.

- W zimie będzie jeszcze gorzej, bo nie będziemy mogli ani produkować wystarczającej ilości energii, ani jej importować - ostrzegł Ruli i zapowiedział, że kryzys pogłębi się już we wrześniu.

Albania boryka się z problemami energetycznymi od lat. Opozycja zarzuca rządowi premiera Salego Berishy, że niemal coroczne kryzysy energetyczne są dowodem jego niekompetencji. Przypomina też, że plany budowy kolejnych elektrowni nie zostały nigdy zrealizowane. Ostatnią elektrownię wodną wybudowano w Albanii 22 lata temu, a co roku na import energii kraj wydaje 200 mln euro.

23:09, skieterska , Albania
Link Dodaj komentarz »
sobota, 11 sierpnia 2007
O autorce

Jestem dziennikarką, z zawodu i z ducha, choć od kilku lat pracuję w polskiej dyplomacji. Wcześniej przez grubo ponad dekadę opowiadałam różne, często bałkańskie historie na łamach Rzeczpospolitej, potem Gazety Wyborczej, a ostatnio Polskiego Radia.  Było jeszcze kilka innych miejsc po drodze, ale te trzy najbardziej wpłynęły na to, co robię zawodowo. Piszę, robię zdjęcia, dużo podróżuję. Staram się łapać dźwięk i obraz. 

Bałkanami zajmuję się od ok. 15 lat, to dla mnie jeden z najciekawszych regionów Europy. Jeśli Ciebie też interesują, zapraszam do odwiedzania tego bloga.

Lubię włóczyć się po prowincji, zbaczać z głównych dróg, zaglądać na podwórka. Tam, a nie na politycznych i intelektualnych salonach, można wyczuć prawdziwy puls miejsca. Mam oko na Bałkany, a blog o tym tytule prowadzę od lata 2007 roku, więc jest okazja, by zobaczyć i poczytać tu jak żyją ludzie na peryferiach Półwyspu Bałkańskiego i w Rumunii, którą też, ze względu na historię i kulturę (dodałabym też, że z uwagi na luźny stosunek do czasu i punktualności!), czasem zalicza się do Bałkanów. 

Drugi rejon świata, który bardzo mnie interesuje, lecz z oczywistych powodów nie piszę o nim na tym blogu, to kraje byłego ZSRR. Po postsowieckich bezdrożach podróżuję od prawie 15 lat. Na razie odwiedziłam 11 z 15 byłych republik i mam nadzieję zobaczyć wszystkie. Systematycznie poznaję też Azję. Gdyby ktoś zapytał mnie, jakie było najtrudniejsze miejsce do podróżowania, w którym byłam poza Europą, wskazałabym rosyjską Kamczatkę i inne odległe rejony tego kraju, do najłatwiejszych zaliczam Nepal, Laos, Kambodżę i Tajlandię.

Piszę tego bloga prywatnie. Nie reprezentuję na nim nikogo, poza samą sobą.

Agnieszka Skieterska
www.skieterska.pl 

1 ... 96 , 97
 
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:

"Oko na Bałkany" na ekranie
Przegląd filmowy Oko na Bałkany