Bałkański blog Agnieszki Skieterskiej, pisany od 2007 :: And all that will be left are the stories we have told
niedziela, 17 lutego 2013
Pięć lat temu Kosowo ogłosiło niepodległość

Gdy pięć lat temu jako reporterka "Gazety Wyborczej" wspólnie z moją tłumaczką i zarazem przyjaciółką chodziłam po wyjątkowo mroźnych tego dnia ulicach Prisztiny, kosowscy Albańczycy byli w euforii. Poranne gazety doniosły, że z chwilą ogłoszenia niepodległości dla Kosowa na dobre skończy się  Jugosławia, a my, dziennikarze z całego świata, zastanawialiśmy się, co stanie się w najbliższych latach i robiliśmy wszystko, by zebrać jak najlepszy materiał do naszych relacji.

Dziś wiadomo, że wiele nadziei, które 17 lutego 2008 roku mieli tamtejsi Albańczycy, nie spełniło się, a przynajmniej nie tak szybko, jak by tego oczekiwali. Na szczęście nie spełniło się też większość obaw kosowskich Serbów.

Szał radości na ulicach Prisztiny w noc poprzedzającą ogłoszenie niepodległości,16.02.20008 r., fot. A. Skieterska

Właśnie tę kruchą stabilizację w niespełna dwumilionowym kraju, uważam za największy sukces minionych pięciu lat. Mimo incydentów, które w ostatnich tygodniach miały miejsce głównie w okolicach Mitrovicy i mimo problemów m.in. ekonomicznych, z jakimi boryka się Kosowo.

Polska uznała niepodległość Kosowa 26 lutego 2008 roku, lecz nie nawiązała z nim stosunków dyplomatycznych. Do dziś niepodległość dawnej części Serbii uznało 98 krajów świata, w tym 22 z 27 krajów Unii Europejskiej. Decyzji Prisztiny nie uznaje Serbia.

Aby poczuć atmosferę sprzed pięciu lat, polecam dwa fotocasty Rafała Malko i Dominika Sadowskiego, które powstały w lutym 2008 roku w Kosowie, podczas naszego wspólnego pobytu:

Bardziej zainteresowani tematem Kosowa, a także problemami jakie były i są między Serbami a kosowskimi Albańczykami, mogą sięgnąć do moich wybranych artykułów prasowych z ostatnich lat i starszych wpisów na "Oku".

Prasa:

Blog:

Prisztina w dniu ogłoszenia niepodległości, 17.02.2008 r., fot. A. Skieterska

piątek, 17 lutego 2012
Kosowo niepodległe od czterech lat
Siedemnasty lutego 2008 roku w Prisztinie był diablenie zimny i bardzo pracowity dla mnie. Jako korespondentka "Gazety Wyborczej" relacjonowałam wtedy ogłoszenie niepodległości przez niespełna dwumilionowe Kosowo. Cieszę się, że mogłam być wtedy na Bałkanach, bo był to jeden z tych momentów, w których historia działa się na moich oczach.


Prisztina na dzień przed ogłoszeniem niepodległości, noc z 16 na 17 lutego 2008, fot. A.Skieterska

Nie będę dziś szczegółowo opisywać sytuacji w Kosowie, bo robię to przez ostatnie lata regularnie. Mówiąc najkrócej - mimo różnych incydentów, do których dochodzi zwłaszcza na północy Kosowa, gdzie mieszka mniejszość serbska, ale także zawieruch i skandali na zdomnowanej przez Albańczyków głównej scenie politycznej - bilans tych czterech lat oceniam pozytywnie.

Co w poprzednich latach pisałam na "Oku" o kosowskiej niepodległości  możecie przeczytać  m.in. tu:
2010 - druga rocznica
2009 - pierwsza rocznica i jeszcze bilans tu


Radość kosowskich Albańczyków w nocy z 16 na 17 lutego 2008, fot.A.Skieterska

Newsy, choć dziennikarzowi dają dużo adrenaliny, są jednak ulotne. Na szczęście przy okazji pobytów w Kosowie udało się też napisać kilka reportaży, które wciąż są akutalne, choćby ten: "Dla Myvedete wojna się nie skończyła", a tu wersja po angielsku "For Myvedete the war is still not over".

Wiele z tych tekstów nie powstałoby, gdyby nie moja tłumaczaka, a dziś moja przyjaciółka Albana. Faleminderit!

Na koniec muzyczne odkrycie wyjazdu sprzed czterech lat - zespół Jericho z Prisztiny i singiel z drugiej przygotowywanej przez niego płyty:

22:27, skieterska , Kosowo
Link Komentarze (34) »
wtorek, 14 grudnia 2010
Kosowo: nachodzi pokoleniowa rewolucja

Albin Kurti – idol młodych Albańczyków - po niedzielnych wyborach wszedł do parlamentu Kosowa. Jego ruch „Samostanowienie” będzie trzecią siłą polityczną w kraju. To początek pokoleniowej rewolucji.

Ruch Kurtiego "Vetëvendosje"(Samostanowienie) wszystko robi przebojowo – demonstruje, krytykuje i w takim stylu zgarnął według wstępnych wyników aż ok. 12 proc. poparcia w pierwszych od ogłoszenia niepodległości Kosowa wyborach parlamentarnych, budząc jednocześnie niepokój w unijnych i belgradzkich gabinetach. Jeśli ekipa Kurtiego nie zawiedzie wyborców, w przyszłości niedawny działacz studencki ma szansę rządzić Kosowem.
Wynik wyborów to światło ostrzegawcze dla Brukseli i Serbii, bo Kurti i „Samostanowienie” są znacznie bardziej agresywnymi i energicznymi graczami niż dwa najpopularniejsze ugrupowania, które do tej pory ze zmiennym szczęściem dzieliły się miejscami w 120 osobowym parlamencie Kosowa. Choć w niedzielę Demokratyczna Partia Kosowa (PDK) premiera Hashima Thaçi zwyciężyła w przedterminowych wyborach (sondażowe wyniki dają 33 proc. poparcia), a na słabnącą Demokratyczną Ligę Kosowa (LDK) - która przez lata rządziła i do niedawna tworzyła koalicję z PDK - zagłosowało 23 proc. wyborców, wynik Kurtiego jest lepszy niż przewidywały sondaże. - Unia Europejska powinna nam przysłać doktorów i ekonomistów, a nie policjantów i sędziów. Nazywają nas "noworodkiem", a rzucają na arenę z gladiatorami. Pozwólmy im traktować nas jak dorosłych i rządźmy się sami - stwierdził po ogłoszeniu wstępnych wyników Albin Kurti.

IDOL MŁODYCH

Kurti, rocznik 1975, nie ma w sobie nic z wymuskanego mądrali, czy kandydata na eurokratę. Ma za to duże doświadczenie polityczne, niezłe struktury terenowe, a dla pokolenia kosowskich  20-30-latków stanowiących ok. 2/3 społeczeństwa jest człowiekiem-legendą i symbolem walki o niepodległość. Nawet ci, którzy mają znacznie mniej nacjonalistyczne poglądy szanują go.

Jesienią 1997 roku w czasie demonstracji albańskich studentów, Kurti został po raz pierwszy aresztowany. Razem z kolegami domagał się od władz rządzonej przez Slobodana Miloszevicia Jugosławii, której Kosowo było częścią, zwrotu budynków uniwersyteckich zajętych przez serbskie instytucje. Potem władze jugosłowiańskie kilkakrotnie aresztowały go za działalność opozycyjną.

W końcu w marcu 2000 roku sąd w Niszu skazał Kurtiego na 15 lat więzienia za działalność terrorystyczną i przeciwko integralności terytorialnej Jugosławii. W czasie procesu Kurti konsekwentnie odmawiał obrony tłumacząc: „nie uznaję tego sądu, podobnie jak nie uznaję Serbii, czy Jugosławii”. Tuż po zakończeniu wojny o Kosowo i po nalotach NATO na Jugosławię taka postawa zjednywała mu zwolenników wśród stanowiących 90 proc. ludności Kosowa Albańczyków. Ostatecznie Kurti został zwolniony z serbskiego więzienia w grudniu 2001 roku i wrócił do intensywnego działania na rzecz ogłoszenia niepodległości przez Kosowo.

Jego "Samostanowienie" kilka lat temu zaczynało jako organizacja studencka. Kurti organizował demonstracje przeciwko „nadzorowanej niepodległości”. Na tym pomyśle opierał się tzw. plan Ahtisaariego, opracowany przez fińskiego dyplomatę Marttiego Ahtisaariego pakiet rozwiązań, które miały doprowadzić do bezkrwawego rozwodu Kosowa z Serbią. Kurti i jego zwolennicy odrzucali kompromis. Domagali się bezwarunkowego prawa Albańczyków do samostanowienia i referendum w sprawie ew. przyłączenia kraju do Albanii. Stąd wzięła się nazwa ruchu. Na Serbów, którzy uważają Kosowo za matecznik swego narodu i nie uznają ogłoszonej przez Prisztinę niepodległości, pomysły Kurtiego działały jak płachta na byka. Mocno niepokoiły też Zachód.

UNIO PRECZ!

Na początku 2007 roku, podczas protestu zorganizowanego przez Kurtiego, siły ONZ zabiły gumowymi pociskami dwóch nieuzbrojonych demonstrantów, a 80 innych raniły. Kurti został zatrzymany. Po czterech miesiącach w więzieniu i areszcie domowym wyrok w jego sprawie nie zapadł. Gdy w lutym 2008 roku, tuż po ogłoszeniu niepodległości przez Kosowo, tamtejsi Albańczycy tańczyli na ulicach ze szczęścia, Kurti prowadził kolejną batalię - sprzeciwiał się przyjazdowi urzędników Unii Europejskiej, którzy w ramach cywilnej misji EULEX przejmowali faktyczny nadzór nad nowym krajem od sprawującej go w latach 1999-2008 administracji ONZ.


Co robi Vetevendosje możecie zobaczyć na tym video (po niemiecku, ale nawet jak ktoś nie rozumie, zobaczy jak działają członkowie ruchu):


Unijna misja jednak zaczęła działać, a wśród odziedziczonych po poprzednikach niedokończonych spraw miała też proces Kurtiego. Lokalni prokuratorzy wznowili postępowanie. Lider „Samostanowienia” po raz kolejny bojkotował sąd, w którym tym razem zasiadali unijni sędziowie. – Nie pojawiłem się w sądzie, bo nie uznaję misji EULEX– tłumaczył. Petycję w jego obronie podpisało 150 tys. osób. W czerwcu 2010 roku został aresztowany i skazany na dziewięć miesięcy więzienia, po czym... niemal od razu zwolniono go zaliczając na poczet kary to, co już odsiedział w areszcie. Unijni sędziowie nie byli surowi, bali się zamieszek.


Wkraczając do polityki Kurti i jego drużyna mogą przysporzyć kłopotów nie tylko „starym” politykom, ale i Unii Europejskiej. Są bardziej stanowczy i nacjonalistyczni niż obie partie, które do tej pory sprawowały władzę. Swą pozycję zbudowali na ich krytyce. W przeciwieństwie do dotychczasowych liderów ludzie "Samostanowienia" przeważnie nie walczyli w czasie wojny w szeregach Armii Wyzwolenia Kosowa. Byli zbyt młodzi. Za to sporo z nich wykształciło się na niezłych zachodnich uniwersytetach. Potem gromili "starych" za ustępstwa wobec Zachodu, za nieudolność, 45-procentowe bezrobocie i korupcję. Są też znacznie bardziej antyserbscy. Nie podoba im się, że Kosowo ma dwa języki urzędowe – albański i serbski, że 20 miejsc w parlamencie z mocy konstytucji zarezerwowano dla mniejszości narodowych etc.Opowiadają się za przeprowadzeniem referendum w sprawie integracji Kosowa z Albanią.

Działacze „Samostanowienia” od lat są widoczni w miastach Kosowa. Ich znakiem rozpoznawczym stały się grafitti i szablony malowane kolorowymi sprayami na miejskich murach. Mówią językiem, który trafia do młodego pokolenia - wiedzą jak korzystać z YouTube’a, promują się na Facebooku. Tuż przed ogłoszeniem niepodległości na ulicach miast rozwieszali plakaty-listy gończe za liderami największych partii. Teraz sami znajdą się w pierwszej trójce największych ugrupowań i będą języczkiem u wagi podczas prób stworzenia koalicji. Bez względu na to, kto wejdzie do rządu pewne jest, że po tych wyborach „starzy” kosowscy politycy nie mogą już spokojnie siedzieć w fotelach. Kurti i pokolenie, które wchodzi do polityki razem z nim depczą im po piętach.


Krótszą wersję tego tekstu możecie przeczytać w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

P.S. Aby zorientować się trochę w poglądach członków organizacji, możecie przeczytać mój wywiad z jednym z jej przywódców Visarem Imerim, który robiłam tuż przed ogłoszeniem niepodległości przez Kosowo, na początku 2008 roku.

14:04, skieterska , Kosowo
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:

"Oko na Bałkany" na ekranie
Przegląd filmowy Oko na Bałkany